Podpalili się przed oknami Pałacu Prezydenckiego w Erewaniu. Przechodnie zamarli z przerażenia, kiedy zobaczyli, jak cała czwórka oblewa się benzyną i podpala. Co się stało, że babcia i jej wnuki zdecydowały się na tak desperacki krok? Cała czwórka uważa, że władze nic nie robią, żeby złapać zabójcę ojca tych dzieci. Dlatego, że pochodzą z kurdyjskiej mniejszości w tym kraju, a władze mniejszościami się nie przejmują.
Babcia - Gyulizar Avdalyan - twierdzi, że służby bezpieczeństwa aresztowały mężczyznę, który nie ma nic wspólnego ze śmiertelnym pobiciem jej syna. Ale władzom to wystarczy - skoro podejrzany jest w areszcie, nie ma potrzeby dalej prowadzić śledztwa.
Do szpitala trafiła i babcia, i jej wnuki. Ona jest w najgorszym stanie. Ma poparzone 15 procent ciała.