Yahya Zaini był posłem i kierował departamentem spraw religijnych największej partii w Indonezji. Ale już nie kieruje. Nie zasiada także w parlamencie. Do złożenia mandatu zmusili go jego partyjni koledzy. Dlaczego? Bo polityk, który głosił moralne hasła wpadł, kiedy sam figlował w łóżku z gwiazdą indonezyjskiej muzyki pop. Piosenkarka przyznaje, że nakręciła ten film swoim telefonem, ale potem go zgubiła.
Jeśli jej wierzyć, ktoś znalazł aparat, a film wpuścił do internetu. I wtedy wybuchł skandal. Film trwał zaledwie minutę, ale skutki dla Zainiego będą długotrwałe. Bo trudno podejrzewać, że skompromitowany polityk wróci jeszcze na szczyty władzy. Szczególnie w muzułmańskim kraju.
A w Indonezji trwa właśnie dyskusja nad zaostrzeniem kodeksu obyczajowego. Sypią się także procesy. Przed sądem niedługo ma stanąć wydawca indonezyjskiej wersji "Playboya".