Produkcja owocowego bimbru to w Rumunii świętość. Do tej pory państwo nie wtrącało się w narodową tradycję. Ale Bruksela nie będzie już tak wyrozumiała.

Wedle norm UE, palinka ma mieć określoną moc, a producenci muszą się najpierw zarejestrować, a potem płacić podatek. Do tego nie będzie już można produkować setek litrów bimbru, a tylko niewielkie ilości. Dlatego wystraszeni Rumuni pędzą palinkę na zapas.

Wielkie kontrowersje budzi też sprawa trzymania zwierząt hodowlanych w domach. Władze zakazały hodowania zwierząt w granicach miast i powołały się przy tym na zalecenia Brukseli.

A Rumuni mają teraz nie lada kłopot. Bo wielu mieszczuchów trzyma w domach zwierzęta hodowlane. W samym tylko Bukareszcie żyje prawie tysiąc świń, 500 krów i dziesiątki tysięcy kur, kaczek, indyków. A władze nie podpowiedziały już, co zrobić z niechcianymi w miastach zwierzętami.