Ciężko upośledzona 9-letnia Amerykanka, znana jako Ashley X, nigdy nie urośnie. Gdy miała sześć lat, rodzice za zgodą lekarzy zaczęli jej podawać duże dawki estrogenu, hormonu hamującego wzrost. Dziecku usunięto również narządy rodne i zalążki piersi - pisze DZIENNIK.
O Ashley X wiadomo jedynie, że urodziła się w Seattle w stanie Waszyngton i prawdopodobnie nadal tam mieszka. Wykształceni i pracujący rodzice, którzy pragną
pozostać anonimowi, nazywają ją "Poduszkowym Aniołkiem", bo poduszka to miejsce, na którym dziewczynka spędza najwięcej czasu.
Ashley od urodzenia choruje na niepostępującą encefalopatię, czyli ciężkie uszkodzenie mózgu; nie chodzi, nie mówi i jest karmiona przez rurkę. Jej rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie trzymiesięcznego niemowlęcia. Normalnie rozwijałoby się jedynie ciało dziewczynki, ale właśnie temu chcieli zapobiec rodzice. Po leczeniu hormonalnym dziewczynka będzie już na zawsze mierzyć 130 centymetrów i ważyć najwyżej 35 kilo. Po prostu "dziecko zamrożone w czasie", jak pisze o niej amerykańska prasa.
"Znając dokładnie stan Ashley, jako głęboko kochający rodzice zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić jej jak najlepszą jakość życia" – napisali rodzice na swojej stronie internetowej "Ashley Treatment" (leczenie Ashley), którą uruchomili 1 stycznia. Ojciec i matka tłumaczą, że świadomie zatrzymali dziecko w rozwoju, bo tylko w ten sposób mogli nadal dobrze się nim opiekować. Na ich prośbę zgodziła się Lekarska Rada Etyczna szpitala dziecięcego w Seattle.
Ashley od urodzenia choruje na niepostępującą encefalopatię, czyli ciężkie uszkodzenie mózgu; nie chodzi, nie mówi i jest karmiona przez rurkę. Jej rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie trzymiesięcznego niemowlęcia. Normalnie rozwijałoby się jedynie ciało dziewczynki, ale właśnie temu chcieli zapobiec rodzice. Po leczeniu hormonalnym dziewczynka będzie już na zawsze mierzyć 130 centymetrów i ważyć najwyżej 35 kilo. Po prostu "dziecko zamrożone w czasie", jak pisze o niej amerykańska prasa.
"Znając dokładnie stan Ashley, jako głęboko kochający rodzice zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić jej jak najlepszą jakość życia" – napisali rodzice na swojej stronie internetowej "Ashley Treatment" (leczenie Ashley), którą uruchomili 1 stycznia. Ojciec i matka tłumaczą, że świadomie zatrzymali dziecko w rozwoju, bo tylko w ten sposób mogli nadal dobrze się nim opiekować. Na ich prośbę zgodziła się Lekarska Rada Etyczna szpitala dziecięcego w Seattle.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|