Urzędy cywilne w Rumunii pracują pełną parą. Ich pracownicy ledwie nadążają z włączaniem marszu Mendelssohna. Rumuni masowo biorą bowiem śluby cywilne. Powód? Władze wypłacają nowożeńcom zasiłek.
Państwo chce zachęcić Rumunów do zalegalizowania związków. I nęci ich specjalnym zasiłkiem w wysokości 200 euro (ok. 800 zł). Trzeba przyznać, że to działa.
Urzędy Stanu Cywilnego w całym kraju przeżywają prawdziwe oblężenie. Nawet w małych miejscowościach jest zawieranych nawet po kilkadziesiąt małżeństw. Większość świeżoupieczonych małżonków to Romowie, którzy do tej pory nie garnęli się do legalizowania swoich związków. Teraz, gdy mogą za to zgarnąć okrągłą sumkę, radykalnie zmienili swoje nastawienie.
Do Urzędów Stanu Cywilnego pędzą nawet pary po kilkudziesięciu latach życia "na kocią łapę". Przyzwyczajono się już nawet do ślubów... 70-latków, których świadkami są trzy pokolenia potomków nowożeńców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|