Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińskie szwaczki zaatakowały szefa widelcami

12 października 2007, 15:13
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Uzbrojone w łyżki i widelce wtargnęły do biura właściciela fabryki - tak wyglądał bunt kilkudziesięciu chińskich krawcowych zatrudnionych w zakładach odzieżowych w Rumunii. Kobiety mają dość ślęczenia przy maszynie do szycia za nędzną zapłatę. W przeliczeniu tysiąc złotych na rękę.

Szef fabryki w rumuńskim mieście Bacau przeżył chwile grozy. Z widelcami w dłoniach rzucił się na niego tłum rozwścieczonych pracownic. Gdyby nie interwencja ochroniarzy, nie wiadomo, jak by to się dla niego skończyło.

Co chińskie robotnice chciały osiągnąć przy pomocy sztućców? Podwyżki oczywiście. Kobiety zarabiają mało. A jeszcze ze skromnej pensji szef potrąca im koszty transportu, mieszkania i jedzenia. Na życie zostają im dosłownie grosze. Dlatego chcą zarabiać dwa razy więcej - równowartość dwóch tysięcy złotych.

Wygląda jednak na to, że ich atak na niewiele się zda. Właściciel zakładu - włoski biznesmen - stanowczo mówi, że nie będzie żadnych podwyżek. Nie przekonuje go nawet to, że musiał zatrudnić Chinki, bo w Rumunii nie było chętnych do pracy u niego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj