Dziadek, który przyszedł zapisać "wnuczka" do szkoły, przekonywał, że chłopiec ma tylko 12 lat. Przyniósł ze sobą nawet jakieś dokumenty, które miały potwierdzić wiek dziecka. Jednak ochroniarze od razu wyczuli podstęp i zadzwonili na policję. Mundurowi wybrali się do domu, w którym mieszkał rzekomy 12-latek. Chcieli sprawdzić, czy wszystko jest w porządku - tak na wszelki wypadek.
Ale długo nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli. W domu mieszkały cztery osoby - "12-latek" i jeszcze trzech mężczyzn, w tym ten, który podawał się za dziadka dziecka. Tylko że okazało się, że 12-latek wcale nie jest dzieckiem! To dorosły mężczyzna, który w przeszłości był karany za pedofilię.
Kolejne odkrycia były coraz bardziej szokujące. Po kolei wszystko układało się w przerażającą całość. Dwa lata wcześniej chłopak poznał dwóch starszych towarzyszy przez internet. Powiedział im wtedy, że jest dzieckiem. I w takim przekonaniu utrzymywał ich przez cały czas wspólnego mieszkania - aż do czasu wizyty policji. Żeby wyglądać młodziej, golił włosy na całym ciele i nakładał makijaż.
Teraz mężczyźni zaprowadzili go do szkoły, żeby "chłopak" poznał tam nowych kolegów, których miał sprowadzać do domu. Tam mieli się już nimi zajmować pedofile. Na szczęście pracownicy szkoły nie dali się nabrać. "To najdziwniejszy przypadek, z jakim spotkałem się w ciągu 18 lat pracy w policji" - skomentował przerażającą historię przedstawiciel biura miejscowego szeryfa.