Już od pewnego czasu mówi się, że Scotland Yard o zabójstwo Litwinienki chce oskarżyć dwóch Rosjan: Andrieja Ługowoja i Dmitra Kowtuna. Obaj spotkali się z nim 1 listopada ubiegłego roku w hotelu Millenium. Tego dnia ktoś podał byłemu szpiegowi promieniotwórczy polon. To właśnie ten pierwiastek zabił Litwinienkę - mężczyzna przez trzy tygodnie umierał w męczarniach.
Jednak, jak pisze brytyjska gazeta "Sunday Times", brytyjskie władze mogą mieć poważny problem z doprowadzeniem do procesu. Bo zanosi się na to, że Rosja nie wyda Brytyjczykom obu biznesmenów. Moskwa tłumaczy, że rosyjskie prawo zabrania ekstradycji jej obywateli.
Takie tłumaczenie miała usłyszeć od śledczych wdowa po byłym szpiegu, Marina Litwinienko. Kobiecie wyjaśniono, że wiadomo, kto zabił, ale nie da się postawić tych ludzi przed sądem.
Wcześniej pojawiły się informacje o zleceniodawcy morderstwa. Policjanci są przekonani, że w zabójstwo zaangażowane były rosyjskie władze. Jednak oficjalnie Scotland Yard nie komentuje żadnej z tych wiadomości. Tłumaczy, że jak na razie śledztwo wciąż trwa. Śledczy będą jeszcze oglądać film ze szkolenia specnazu, w czasie którego strzelano do tarcz ze zdjęciem Litwinienki. Film ujawnił dziennik.pl.