Pojechał do Rosji, by na miejscu zobaczyć, jak przestrzegane są prawa człowieka. A wrócił do domu poważnie chory. "Podejrzewam, że w Rosji ktoś mógł mnie otruć" - uważa Luzius Wildhaber, były szef Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Szwajcarski sędzia opowiedział o swoich podejrzeniach gazecie "Neue Zuercher Zeitung". Pod koniec października ubiegłego roku wrócił z trzydniowej
podróży do Rosji. Czuł się fatalnie. Natychmiast poszedł do lekarza, który stwierdził u niego zakażenie krwi. Ale nie wiedział, skąd zarazki wzięły się w jego organizmie.
Zdaniem sędziego, ktoś chciał go otruć. Ale Luzius Wildhaber nie ma na to dowodów. Tłumaczy, że laboratorium, które pobierało od niego krew, zniszczyło już próbki.
A dlaczego Rosjanie chcieli pozbyć się właśnie jego? Sędzia odpowiada od razu - wszystko przez jego działalność w Strasburgu. Rosyjskie władze interesowały się nim, bo to właśnie on rozpatruje skargi wpływające z Rosji. A tych - na tle całej Europy - jest najwięcej. I oskarżenia są bardzo poważne - Kreml szczególnie nieprzychylnie patrzy na doniesienia o łamaniu praw człowieka w Czeczenii.
Zdaniem sędziego, ktoś chciał go otruć. Ale Luzius Wildhaber nie ma na to dowodów. Tłumaczy, że laboratorium, które pobierało od niego krew, zniszczyło już próbki.
A dlaczego Rosjanie chcieli pozbyć się właśnie jego? Sędzia odpowiada od razu - wszystko przez jego działalność w Strasburgu. Rosyjskie władze interesowały się nim, bo to właśnie on rozpatruje skargi wpływające z Rosji. A tych - na tle całej Europy - jest najwięcej. I oskarżenia są bardzo poważne - Kreml szczególnie nieprzychylnie patrzy na doniesienia o łamaniu praw człowieka w Czeczenii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl