Tragedia w kopalni węgla w północno-wschodniej Kolumbii. 32 górników zginęło, kiedy pod ziemią nagle wybuchł gaz. Tuż po tragedii ratownicy mieli jeszcze nadzieję, że uda się znaleźć kogoś żywego. Ale niestety okazało się, że z tych, którzy zjechali pod ziemię, nie przeżył nikt.
Większości ofiar nie udało się jeszcze wydobyć na powierzchnię. A to dlatego, że podziemny korytarz, w którym pracowali górnicy, jest doszczętnie zniszczony. Poza tym pod ziemią wciąż jest bardzo dużo gazu. I wystarczy jeden fałszywy ruch, by znów kopalnią wstrząsnął wybuch.
Tragedia zdarzyła się w pobliżu osady San Roque, 410 km na północny-wschód od stolicy kraju, Bogoty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl