Bierezowski opowiadał o swojej wizycie w szpitalu, w którym leżał otruty Litwinienko. Były rosyjski szpieg miał mu powiedzieć: "Borys, muszę powiedzieć ci coś ważnego. Uważam, że Ługowoj brał udział w moim otruciu". Rosyjski biznesmen potwierdził, że jest gotów powtórzyć to i brytyjskim, i rosyjskim władzom.
Andriej Ługowoj to, według brytyjskich mediów, główny podejrzany o zabicie Litwinienki. Sam biznesmen i były szpieg zaprzecza. "Wciąż jestem tylko świadkiem. I nie było żadnego oficjalnego zawiadomienia, że mój status zmienia się ze świadka na podejrzanego" - tłumaczył w wywiadzie dla BBC. Sam uważa się za poszkodowanego, bo jego bliscy i znajomi w Wielkiej Brytanii cierpią przez te oskarżenia. "Teraz to zadanie brytyjskiej policji i prokuratury - odpowiedzieć na pytanie, kto i dlaczego to zrobił".
Aleksander Litwinienko w dniu swojego otrucia spotkał się z Ługowojem w londyńskim hotelu. Tam najpewniej wypił herbatę, do której dodano polon. A Litwinienkę z Bierezowskim w przeszłości wiele łączyło. Biznesmen sponsorował wydanie jednej z książek byłego szpiega. Poza tym w 1998 roku Litwinienko publicznie oświadczył, że dostał zlecenie zabicia Bierezowskiego. Tuż po tym uciekł do Wielkiej Brytanii. W listopadzie zmarł w tamtejszym szpitalu.