Gazeta "Nowyje Izwiestia" dokładnie opisuje, jakie reakcje wśród słuchaczy wywołało przemówienie Putina. Przedstawiciele krajów europejskich słuchali gospodarza Kremla z kamiennymi, ponurymi twarzami, w absolutnej ciszy, a niektórzy nawet łapali się za głowy. Kamera wyjątkowo często pokazywała zachmurzoną twarz Angeli Merkel. A przedstawiciele Stanów Zjednoczonych tylko ironicznie się uśmiechali.
A te uśmiechy, podobnie jak ton wypowiedzi prezydenta, zwiastuje tylko jedno - Stany Zjednoczone i Rosja nie będą się już postrzegać jako strategiczni partnerzy. Putin wyłuszczył w Monachium długą listę pretensji do USA. A i Waszyngton już od jakiegoś czasu nie szczędzi gorzkich słów Moskwie. Dlatego można mówić o nowej zimnej wojnie - pisze "Niezawisimaja Gazieta". I dodaje, że twardy orzech do zgryzienia będzie teraz miała rosyjska dyplomacja. Bo nikt roszczeń Putina nie poparł.
"Kommiersant" z kolei zwraca uwagę, że całe przemówienie przypominało wystąpienia sowieckich przywódców. "Brakowało tylko buta, którym prezydent - jak przed laty Chruszczow - miałby walić w trybunę" - dodaje gazeta.
To opinie gazet, które starają się zachować niezależność wobec władz. Z drugiej strony ta część rosyjskiej prasy, która jest lojalna Putinowi, chwali przywódcę, że zdecydował się zawalczyć z amerykańską hegemonią i przypomnieć o pozycji, którą Rosja zajmowała kiedyś w świecie. "Słowa Putina stawiają Rosję w centrum ruchu antyamerykańskiego - razem ze światem arabskim i Chinami. A co więcej, pobudzają rosyjski naród, by domagał się od Putina pozostania na kolejną kadencję" - pisze Aleksander Prochanow z gazety "Zawtra".
Co ciekawe, obie strony przywołują te same argumenty. Ale każdy rozumie je na swój sposób.