Okazało się, że nauczyciel na lekcjach informatyki pokazywał dzieciom, jak poruszać się po sieci w poszukiwaniu erotyki, jak zapisywać pornograficzne filmy i jak zacierać ślady, by rodzice nie domyślili się, co robią ich pociechy. Zdarzało się też, że w czasie zajęć oglądał ze swoimi podopiecznymi znalezione w internecie erotyczne nagrania.
Informatyk nie był zatrudniony na stałe w szkole - pracował tam na kontrakcie. Sprawa wyszła na jaw, kiedy w czasie lekcji do klasy weszła nauczycielka i zobaczyła, że wszyscy uczniowie mają otwarte pornograficzne witryny.
Jednak mimo to dyrekcja szkoły nie zamierza o sprawie informować policji. Bo, jak tłumaczy, nauczyciel zachował się źle, ale nie popełnił przestępstwa. I dlatego ma tylko złożyć wyjaśnienia i może spokojnie wracać do domu. Zamiast tego w szkole mają się odbywać seminaria, na których uczniowie będą słuchać, że... oglądanie pornografii to nic dobrego.