Historycy, których o zbadanie zalegających w archiwach dokumentów poprosiły belgijskie władze, nie mieli wątpliwości - bierna współpraca bardzo szybko przerodziła się we współpracę aktywną. Pracownicy Ośrodka Badań i Dokumentacji Wojen i Społeczeństwa Współczesnego CEGES przez trzy lata pilnie studiowali materiały w Senacie. Teraz przedstawili szokujące wyniki.
W liczącym ponad tysiąc stron raporcie znajdują się ostre oskarżenia ówczesnych władz o antysemityzm. Często Belgowie byli bardziej gorliwi niż sami Niemcy. Dla przykładu - w Antwerpii policja z własnej woli aresztowała w 1943 roku ponad 1200 Żydów i wydała ich Niemcom.
Belgijska administracja rzetelnie pracowała nad segregacją ludności i pilnowała, by Żydzi nosili na ramionach specjalne żółte opaski. Temu zarządzeniu sprzeciwiły się władze tylko dwóch miast - Brukseli i Liege. Poza tym władze bezczynnie patrzyły, jak Niemcy wyprawiają na Wschód kolejne pociągi z Żydami, jadącymi do obozów zagłady.
Historycy zwracają też uwagę, że już po wojnie Belgowie niechętnie rozliczali się z niechlubną przeszłością. Rzadkością były przypadki ścigania kolaborantów. "Władze i wojskowy wymiar sprawiedliwości stały na stanowisku, że belgijskie państwo nie ponosi żadnej odpowiedzialności za prześladowania Żydów w Belgii" - głosi raport.