Ekipy ratunkowe nie mogły pomóc rannym. Sanitariusze i strażacy czekali, aż elektrycy odetną prąd z sieci trakcyjnej. Bo pozrywane przewody leżały na torach i odcinały dostęp do ofiar wypadku. Dopiero po pewnym czasie ratownicy mogli pomóc krzyczącym z bólu ludziom.
Rannych było aż 48 osób. Część z nich to tylko lekkie obrażenia. Jednak 22 osoby trafiły do szpitala. Osiem osób jest w stanie krytycznym. Lekarze nie byli jednak w stanie pomóc starszej kobiecie. To jedyna śmiertelna ofiara tej katastrofy.
Brytyjska kolej milczy na razie o przyczynach tragedii. Specjalna komisja wyklucza na razie hipotezy o zderzeniu pociągu z krową czy rozkręceniu torów przez wandali. Dopóki nie będzie wiadomo, co się stało, na kilka dni zatrzymano ruch na trasie Londyn - Glasgow, a pociągi typu pendolino, prywatnych linii Virgin, nie będą jeździć w całej Anglii. Bo szefowie spółki chcą upewnić się, że ich tabor jest bezpieczny, a maszyny nie zagrażają życiu pasażerów.