W Rosji pojawił się nowy pomysł na rozwiązanie problemu wyborów prezydenckich w 2008 r. Grupa zatroskanych obywateli postanowiła zaproponować na fotel prezydencki nowego kandydata - głowę państwa na Białorusi Aleksandra Łukaszenkę - pisze DZIENNIK.
"To idealny kandydat, jedyna alternatywa dla Rosji" - twierdzą pomysłodawcy, którzy utworzyli Ruch Ludowy "Łukaszenka - 2008".
"Na Białorusi jest porządek w polityce, nie ma oligarchów, a ludziom żyje się wspaniale.
Tego wszystkiego brakuje u nas w Rosji" - zachwyca się w rozmowie z DZIENNIKIEM Oleg Pietuchow, jeden z członków Ruchu. Jego założycielami - podkreśla - nie są politycy, lecz artyści, dziennikarze i przedsiębiorcy.
Zwolennicy Łukaszenki nie rzucają słów na wiatr. Witryna "Łukaszenka - 2008" już rozpoczęła szeroko zakrojoną kampanię zbierania podpisów pod nazwiskiem swojego bohatera. Organizacja aktywnie działa nie tylko w stolicy, ale także w rosyjskich regionach. "W ciągu pięciu dni otworzyliśmy trzy lokalne oddziały" - chwali się Pietuchow. Łukaszenkowcy spodziewają się trudności, ale zapewniają, że nic ich nie powstrzyma. "Jeśli będzie trzeba, doprowadzimy do rozpisania referendum w sprawie rejestracji Aleksandra Grigoriewicza na kandydata. Lud musi wziąć sprawę w swoje ręce i wybrać prawdziwego ludowego przywódcę" - mówi.
Nie przeraża go, że referendum musiałoby nie tylko zmienić obowiązujące ustawodawstwo wyborcze, ale dodatkowo przyznać Łukaszence rosyjskie obywatelstwo, którego przecież białoruski dyktator nigdy nie posiadał.
Tego wszystkiego brakuje u nas w Rosji" - zachwyca się w rozmowie z DZIENNIKIEM Oleg Pietuchow, jeden z członków Ruchu. Jego założycielami - podkreśla - nie są politycy, lecz artyści, dziennikarze i przedsiębiorcy.
Zwolennicy Łukaszenki nie rzucają słów na wiatr. Witryna "Łukaszenka - 2008" już rozpoczęła szeroko zakrojoną kampanię zbierania podpisów pod nazwiskiem swojego bohatera. Organizacja aktywnie działa nie tylko w stolicy, ale także w rosyjskich regionach. "W ciągu pięciu dni otworzyliśmy trzy lokalne oddziały" - chwali się Pietuchow. Łukaszenkowcy spodziewają się trudności, ale zapewniają, że nic ich nie powstrzyma. "Jeśli będzie trzeba, doprowadzimy do rozpisania referendum w sprawie rejestracji Aleksandra Grigoriewicza na kandydata. Lud musi wziąć sprawę w swoje ręce i wybrać prawdziwego ludowego przywódcę" - mówi.
Nie przeraża go, że referendum musiałoby nie tylko zmienić obowiązujące ustawodawstwo wyborcze, ale dodatkowo przyznać Łukaszence rosyjskie obywatelstwo, którego przecież białoruski dyktator nigdy nie posiadał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl