Madame D.C., bo tak nazywana jest Parfley, wcale nie żartuje. A to dlatego, że nie tylko jest oskarżona o stręczycielstwo, ale dodatkowo śledczy zabezpieczyli jej majątek wart 1,5 miliona dolarów. I to najbardziej ją denerwuje. "Stoję u progu bankructwa" - tłumaczy Parfley, która chce odzyskać choć część tego, co zabrali jej śledczy. Jak? Grozi, że opublikuje listę swoich klientów. Oczywiście za pieniądze.
To oznaczałoby wielki skandal. Dlaczego? "Bo klientami Parfley były wysoko postawione osoby" - mówi adwokat kobiety. Nic więc dziwnego, że do sądu wpłynął już wniosek o zakazanie Parfley publikowania listy klientów. Jednak, jak zapewnia kobieta, przed ujawnieniem nazwisk powstrzymać ją może jedynie zastrzyk gotówki, a nie decyzje sądu.