Izraelski minister Avigdor Lieberman nie ma żadnych złudzeń. Jeśli sankcje ekonomiczne nie przyniosą żadnych rezultatów i Iran będzie dalej chciał mieć bombę atomową, to Izrael nie będzie czekał i sam zaatakuje Teheran.
"Jesteśmy przygotowani, by poradzić sobie z Iranem, nawet jeśli będziemy sami" - tak grzmiał w izraelskiej telewizji nacjonalistyczny Minister Spraw Strategicznych. W rządzie Ehuda Olmerta to właśnie on ma znaleźć receptę na irańskie plany zmazania Izraela z mapy świata.
Na szczęście Lieberman nie chce od razu atakować Iranu. Uderzenie chce przeprowadzić dopiero, gdy zawiodą sankcje gospodarcze. Wierzy jednak, że te powinny przynieść efekt. Bo jeśli irański biznes straci źródło swych dochodów, to może dojść do rewolucji, która wyrzuci ajatollahów z Teheranu.
Jeśli jednak sankcje nie przyniosą rezultatu, to izraelska armia bez skrupułów zaatakuje Iran.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|