Socjalistyczne władze w Madrycie ugięły się przed głodówką Inakiego de Juana Chaosa - terrorysty z ETA - i z więzienia przeniosły go do aresztu domowego. Dlatego na ulice Madrytu wyszły najpierw setki tysięcy, a później miliony demonstrantów. Domagali się przede wszystkim dymisji obecnego premiera Jose Luisa Zapatero.
Premier broni się, że wyroki dla ludzi z ETA łagodził nie tylko jego rząd. Bo opozycja, która dziś domaga się jego głowy, sama zwalniała ludzi z więzień. Zapatero podkreśla, że Chaosa nie zwolniono, a jedynie przeniesiono do domowego aresztu.
Baskijczyk trafił do więzienia w 2004 roku za opublikowanie artykułów z groźbami wobec władzy. Wcześniej w młodości zamordował 25 osób, za co sąd skazał go na ponad trzy tysiące lat więzienia, ale wypuścił na wolność już po 18. Jednak właśnie przeszłość Chaosy sprawiła, że władze potraktowały jego groźby poważnie. Uznano, że jego teksty naruszają warunki zwolnienia warunkowego i wsadzono go na 13 lat za kratki.
Potem sąd apelacyjny uznał wyrok za zbyt surowy i złagodził karę do trzech lat. Terrorysta nadal jednak twierdził, że wyrok jest za duży i zaczął głodówkę. Po 114 dniach władze ugięły się przed jego żądaniami i przeniosły go do aresztu domowego.