Mężczyźni ze świecami dymnymi i racami wpadli do lokalu wyborczego w podmoskiewskim Odińcowie. Od razu rozpylili w lokalu kłęby czerwonego dymu i rozwinęli czerwone sztandary. Przerażeni ludzie wybiegli w panice z budynku. Bali się, że to atak terrorystów.
Bolszewicy mieli jednak pecha, bo komisja wyborcza znajdowała się w komendzie milicji. Funkcjonariusze zareagowali błyskawicznie. Wywlekli ich z budynku, poczekali aż dym się ulotni, a potem trzech mężczyzn wsadzili do aresztu. Teraz odpowiedzą nie tylko za sparaliżowanie wyborów, ale też za atak na rządowy budynek. A za to już grozi wiele lat odsiadki.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
