Policja dowiedziała się, że to ambasador, dopiero gdy funkcjonariusze wyjęli mu z ust gumową piłeczkę. Wybełkotał przeprosiny, powiedział, że trochę za mocno zabalował i chwiejnym krokiem wrócił do domu. Policjanci nic nie zrobili, bo Raphael nie tylko miał immunitet dyplomatyczny, ale też nie złamał prawa.
Dyplomata myślał, że sprawa przycichnie i nikt nie dowie się o jego wybrykach, ale z wydarzenia zaczęły się śmiać salwadorskie gazety. Rząd Izraela nie miał więc wyjścia i Raphaelego odwołał.
To nie pierwszy raz, gdy izraelski dyplomata jest zamieszany w skandal. Gdy w 2000 r. w Paryżu zmarł na zawał ambasador Izraela, prasa trąbiła, że nie wytrzymał wizyty pani lekkich obyczajów. W 2005 r. ambasador w Australii stracił pracę za wypowiedź, że "Australia i Izrael są jak dwie siostry. Oba kraje leżą przecież w Azji, a ich mieszkańcy nie są żółci i nie mają skośnych oczu."