Fałszywi studenci zapisywali się na studia zarówno osobiście, jak i pośrednio - poprzez rządową organizację UCAS. Instytucja ta ma wprawdzie dział zajmujący się wyłapywaniem fikcyjnych zgłoszeń, ale - jak się okazało - nie jest on zbyt szczelny.

Fałszerstwo wyszło na jaw po tym, jak jeden ze studentów zapisał się na pięć różnych kierunków studiów w jednym i tym samym London Metropolitan University. Student legitymował się pięcioma dokumentami tożsamości na różne nazwiska, ale do legitymacji studenckiej dostarczył jedno i to samo zdjęcie.

Ogółem oszust miał 17 różnych tożsamości studenckich, dzięki czemu zanim został zdemaskowany, pożyczył łącznie ponad 65 tysięcy funtów. Kupił sobie za to m. in. najnowszy model BMW. Na zajęcia nigdy nie chodził. Sąd skazał go na karę 4 lat pozbawienia wolności.

Jego sprawa uważana jest tylko za wierzchołek góry lodowej. UKAS zapowiedział, że podwoi personel zajmujący się ściganiem nadużyć finansowych, których dopuszczają się studenci. Resort oświaty zamierza szczegółowiej "prześwietlać" wnioski o pożyczki, domagając m. in. dodatkowych poręczeń, udzielanych przez osoby trzecie.





Studenci w Wielkiej Brytanii mogą pożyczyć rocznie około 6 tysięcy funtów (36 tys. zł). Pożyczka jest spłacana stopniowo po ukończeniu studiów i rozpoczęciu pracy.