Dziennik Gazeta Prawana logo

Bushowi popsuła się limuzyna - poszedł piechotą

13 października 2007, 15:35
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
George Bush, jeden z najpotężniejszych przywódców na świecie, w czasie wizyty we Włoszech musiał luksusową limuzynę zamienić na... własne nogi. Wszystko przez awarię samochodu, która znacznie wydłużyła jego podróż z Watykanu do amerykańskiej ambasady.

Czarna i superbezpieczna limuzyna Busha powolutku przemierzała rzymskie ulice. Nagle samochód zwyczajnie zgasł. Kierowca próbował znów uruchomić silnik, ale bez skutku.

Całe zajście zarejestrowała kamera jednego z gapiów. Na nagraniu widać wielkie zamieszanie w szeregach ochroniarzy i wojskowych, strzegących bezpieczeństwa na trasie przejazdu prezydenta.

Po chwili pojawił się samochód awaryjny. Ten jednak nie wyglądał już tak wytwornie jak czarna limuzyna. I nie była to jedyna różnica. Okazało się, że drugie auto było zbyt pokaźne, by przejechać przez bramę ambasady. George Bush nie miał wyjścia - musiał wysiąść z samochodu i pieszo pokonać pozostałą drogę.

Ale to niejedyna przygoda, jaka spotkała amerykańskiego prezydenta w Europie. W czasie wizyty w Albanii, gdy Bush witał się z tłumem, ktoś zdjął z jego ręki zegarek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj