Remont miał być wykonany w rezydencji Lanterne, niewielkim pałacyku znajdującym się w ogrodach Pałacu Wersalskiego. Od wygrania wyborów Nicolas Sarkozy i jego rodzina często spędzają tam weekendy.
Po zleceniu przez administrację prac remontowych prywatna firma przysłała tam kilkunastu robotników. Zostali jednak skontrolowani przez ochronę prezydenta. Okazało się, że dwaj pracownicy pochodzący z Mali mają fałszywe karty pobytu. Policji tłumaczyli, że święcie wierzyli, iż dokumenty są legalne. Sprawę ich pobytu wyjaśnia policja, a robotnikom grozi wydalenie z kraju.
Prasa przypomina, że Sarkozy w kampanii prezydenckiej głosił hasła walki z nielegalną imigracją. Dlatego Pałac Elizejski tłumaczy się, że roboty nie zostały zamówione przez otoczenie prezydenta, ale przez sekretariat generalny rządu, do którego należy Lanterne. Ten z kolei twierdzi, że remont był planowany już w 2002 roku, tylko ciągle był przesuwany.
Incydent wywołał dyskusję na temat obcokrajowców żyjących od lat we Francji bez zezwolenia. Stowarzyszenia broniące nielegalnych imigrantów wykorzystują to wydarzenie, by pokazać, że nawet obcokrajowcy bez kart pobytu czynnie uczestniczą w życiu gospodarczym kraju.