Dziennik Gazeta Prawana logo

Papieros zabił dziewięciu strażaków?

13 października 2007, 15:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pożar w Charleston w Południowej Karolinie, który strawił sklep meblowy i zabił dziewięciu strażaków, zaczął się przy rampie ładunkowej. Tam, gdzie pracownicy sklepu chodzili na papierosa - twierdzą inspektorzy, którzy badają przyczyny wybuchu ognia. Nie chcą na razie potwierdzić, że to przez niedopałek wybuchł pożar.

Wszystkim wydawało się, że ogień w sklepie meblowym będzie szybko ugaszony. Jednak w ciągu kilku minut w Charleston płomienie objęły cały budynek i odcięły drogę ucieczki dziewięciu strażakom.

Według szefów straży pożarnej - to największa dla nich tragedia od czasów ataków terrorystycznych z 11 września. Nawet w kalifornijskich pożarach lasów nie zginęło tylu ratowników, co w poniedziałek w Charleston.

Udało się uratować kilku pracowników sklepu. Jeden z nich walił młotkiem w ścianę, by dać ratownikom znać, gdzie jest. Strażacy zdołali do niego dotrzeć i wyciągnąć go na zewnątrz, zanim w salonie rozszalał się ogień.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj