Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Wyspach nie powiesz już "prostytutka"

13 października 2007, 15:57
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wielka Brytania szykuje prawdziwą rewolucję w języku angielskim. Tamtejszy resort sprawiedliwości proponuje, by nie używać już słowa "prostytutka", bo piętnuje ono kobiety, które parają się tym zawodem. W zapisach prawnych ma więc pojawić się definicja: "osoba, która stale sprzedaje usługi seksualne".
W projekcie nowej ustawy ministerstwo sprawiedliwości precyzuje nawet słowo "stale". Oznacza, że do seksu za pieniądze dochodzi dwukrotnie lub częściej w ciągu trzech miesięcy.

"Chcemy tylko usunąć piętno z etykietki <zwykła prostytutka>" - powiedziała rzeczniczka ministerstwa. "Termin jest w użyciu od ok. 1824 roku, jest więc już nieco przestarzały. Tak naprawdę etykietkowanie ludzi nie było zbyt pomocne" - dodała.

Nowa ustawa wprowadza środki, które mają pomóc "seksualnym pracownicom" wydostać się z zawodu i w rezultacie legalizuje prostytucję sporadyczną, kiedy nie podpada ona pod "stałe sprzedawanie usług seksualnych".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj