Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa Zelandia zadrżała. "Cud, że nikt nie zginął"

4 września 2010, 10:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiele osób rannych oraz zniszczone domy, samochody i mosty - to wstępny bilans silnego trzęsienia ziemi, które w sobotę nad ranem nawiedziło nowozelandzką Wyspę Południową. W rejonie kataklizmu wprowadzono stan wyjątkowy.

"Szkody są przerażające. Mogę tylko powiedzieć, że to cud, iż nikt nie stracił życia" - powiedział premier Nowej Zelandii John Key na miejscu trzęsienia ziemi

Wstrząsy miały siłę 7,2 stopnia w otwartej skali Richtera. Najbardziej dotknięte nimi zostało miasto Christchurch na Wyspie Południowej, drugie co do wielkości miasto Nowej Zelandii, z 380 tysiącami mieszkańców.

Epicentrum znajdowało się na głębokości 16,1 km pod poziomem morza i 31 km na północny zachód od Chritschurch.

Władze wprowadziły w mieście stan wyjątkowy i godzinę policyjną od 7 wieczorem do 7 rano.

Rannych zostało wielu ludzi, ale poważnie jedynie dwóch. Pozostali mają niegroźne potłuczenia, zadrapania lub złamania.

Według przedstawicieli obrony cywilnej, niska liczba ofiar wynika z pory, w jakiej doszło do trzęsienia - 4.35 rano (18.35 w piątek czasu polskiego).

Znacznie poważniejsze są straty materialne. Według wstępnych danych oficjalnych szkody wyniosły 2 mld dol. australijskich (1,1 mld euro).

Zniszczone lub uszkodzone są budynki, mosty i samochody. Uszkodzona została także infrastruktura kolejowa. W wielu dzielnicach nie ma bieżącej wody. Przez jakiś czas nie było też prądu, ale dostawy energii zostały już przewrócone w 90 proc. dzielnic. Sieć telefonii komórkowej funkcjonuje bardzo słabo z powodu przeciążenia.

Na jakiś czas zamknięto miejscowy port lotniczy, ale już został otwarty. "Cały terminal zaczął się chwiać" - powiedział pewien mężczyzna, który przeżył wstrząsy na lotnisku. Zawieszono kursowanie pociągów do czasu sprawdzenia stanu torów.

"Są wycieki gazu, zniszczenia wodociągów, zalania mieszkań ściekami i dużo zniszczonych kabli oraz słupów energetycznych. Bardzo niebezpiecznie jest teraz wychodzić na ulicę" - powiedział inspektor Mike Coleman, apelując do mieszkańców o pozostanie w domach.

W mieście dochodzi do plądrowania sklepów, domów i mieszkań. Na szczęście nie ma zagrożenia tsunami. Z obawy przed kolejnym wstrząsami wielu ludzi koczuje na ulicach.

"Po tych silnych wstrząsach trudno utrzymać spokój wśród mieszkańców. Większość mieszkańców Chistchurch zareagowała właściwie, jeśli nie liczyć kilku ubolewania godnych przypadków kradzieży" - powiedział premier.

W Nowej Zelandii dochodzi do około 14 tys. trzęsień ziemi rocznie, ale tylko 100-150 jest wyczuwalnych przez mieszkańców, a około 20 ma siłę przekraczającą 5 stopni. Obecne wstrząsy były najsilniejsze od 70 lat. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj