Chcą wrócić na Cypr, by bronić prawa Greków cypryjskich do powrotu do domów straconych w 1974 roku po podziale wyspy na część turecką i grecką.

Reklama

Wałęsa i Zasada byli na Cyprze na zaproszenie Kościoła prawosławnego, by - jak tłumaczył Wałęsa - "zobaczyć skalę zniszczeń jakich dokonuje się na obiektach sakralnych" w tureckiej części wyspy.

Zostali aresztowani przez żołnierzy tureckich, gdy próbowali dostać się do zamkniętej strefy wojskowej w mieście Famagusta, zobaczyć dom towarzyszącego im byłego europosła, cypryjskiego Greka. Jak zapewniają, nie było legalnej możliwości wejścia na ten teren.

"Cypryjczycy mogą tylko z odległości, zza płotu obejrzeć swoje szkoły i domy, miejsca gdzie się urodzili i wychowali, gdzie nie byli od 1974 roku, kiedy dano im kilka godzin na opuszczenie miejsca zamieszkania" - relacjonował Zasada.

Po zatrzymaniu polscy europosłowie zostali przewiezieni na komisariat i szybko wypuszczeni. Towarzyszących im Cypryjczyków zwolniono z aresztu w poniedziałek. Jak mówią Polacy, ich "wyczyn" zwrócił uwagę opinii publicznej na cypryjską hipokryzję. Zamierzają wrócić na wyspę z oficjalną wizytą.

"Żyjemy w strasznej hipokryzji UE. Cypr został przyjęty do tego klubu, jako całość, cała wyspa została przyjęta do UE, tymczasem północna część jest okupowana od wielu lat, a Turcja stara się o członkostwo w UE - powiedział Wałęsa. - Nie możemy przechodzić nad tym do porządku dziennego. Jeżeli po raz kolejny nasza wizyta nie będzie uznawana za oficjalną wizytę PE to i tak pojedziemy, bo trzeba na takie rzeczy zwracać uwagę. Oczywiście, że nie da się takiej sytuacji rozwiązać jednym takim wyczynem, ale trzeba zwracać uwagę i przypominać, zwłaszcza w Brukseli, że ta sytuacja istnieje, że nasi koledzy zasiadający w ławach tego PE muszą borykać się z faktem, że nie mogą wracać do swoich domów, mają zakaz wstępu na swoje własne posiadłości".

Zapewnił, że choć jest zwolennikiem przyjęcia Turcji do UE, to "jeżeli negocjacje z Turcją mają postępować, to ta sytuacja musi być rozwiązana wpierw, zanim przystąpimy do dalszych rozmów".

Europosłowie przyznają, że ich wizyta miała charakter prywatny, nie była oficjalną delegacją Parlamentu Europejskiego. "Ale jesteśmy eurodeputowanymi wybieranymi w całej UE. Cały Cypr został przyjęty do UE, i my tam byliśmy, będąc u siebie" - podkreślił Zasada.

Cypr pozostaje podzielony od roku 1974 między należącą do UE (grecką) Republikę Cypru i Republikę Turecką Cypru Północnego, uznawaną tylko przez Ankarę. Turcja ma na północy Cypru ok. 30 tys. żołnierzy. Formalnie obie społeczności - grecka i turecka - popierają zjednoczenie wyspy jako federacji dwustrefowej i dwuwspólnotowej. Jednak utrzymują się między nimi głębokie rozbieżności w ocenie praktycznego funkcjonowania federacji. Społeczności międzynarodowej od lat nie udaje się rozwiązać problemu; a greccy Cypryjczycy odrzucili kompromisowy plan w tej sprawie byłego sekretarza generalnego ONZ Kofiego Annana przed rozszerzeniem UE w 2004 roku.