Każda minuta symbolizowała rok spędzony przez Szalita w niewoli. Uczestnicy akcji, przeprowadzonej o godz. 11, zatrzymywali się. Stawały też samochody, blokując ruch uliczny.

Reklama

Organizatorem społecznego protestu jest Kobi Sidi, który mobilizował ludzi w internecie. "Gilad mógłby być dzieckiem każdego z nas. Nie siedzi w tej dziurze z własnego wyboru. Chciałem, by ludzie pokazali, że są z nim, że nawet w największym wirze naszego szalonego życia możemy znaleźć czas na to, by się z nim utożsamić" - podkreślił.

Protest miał na celu wymuszenie na władzach wzmożenia wysiłków na rzecz uwolnienia porwanego przez Hamas żołnierza.

Do demonstracji przyłączyli się przedstawiciele władz. Na pięć minut przerwał swoje wystąpienie na Konferencji Negew w Ejlacie prezydent Izraela Szimon Peres, który podkreślił chwilę później, że "cały kraj nie zamilknie, dopóki on (Szalit) nie wróci do domu. (...) Negocjacje w sprawie jego uwolnieniu są trudne, walczymy z posługującą się bezprawiem, pozbawioną serca organizacją, ale nie ulegniemy i pewnego dnia on będzie z nami" - oświadczył Peres, laureat Pokojowej Nagrody Nobla.

Również przewodniczący izraelskiego parlamentu, Knesetu, Reuwen Riwlin zarządził wstrzymanie jego prac, by wyrazić poparcie dla prób uwolnienia żołnierza.

Naczelny rabin Izraela Szlomo Amar wezwał wiernych do odczytywania psalmów i modlitwy za to, by Szalit wrócił do domu cały i zdrowy.

Reklama



Szalit, kapral armii izraelskiej, został uprowadzony 25 czerwca 2006 r. w wyniku ataku palestyńskich bojowników na posterunek armii izraelskiej w pobliżu Kerem Szalom. Napastnicy przekroczyli nielegalnie granicę Strefy Gazy podziemnym tunelem, zabili dwóch żołnierzy i ranili czterech innych. Szalit został ranny w ramię, miał też złamaną rękę. Porywacze żądali za jego uwolnienie wypuszczenia z izraelskich więzień ponad tysiąca Palestyńczyków.

W październiku 2009 roku Hamas zademonstrował minutowe nagranie wideo z udziałem Szalita, nie pozwolił jednak przedstawicielom Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na spotkanie z żołnierzem.