Szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego i do niedawna faworyt w zbliżających się wyborach prezydenckich we Francji został aresztowany i oskarżony o gwałt pokojówki z nowojorskiego hotelu Sofitel.

Reklama

Kariera Dominique'a Strauss-Kahna wisiała na włosku już w 2008 roku, kiedy został oskarżony o molestowanie seksualne - przypomina "Le Figaro". W październiku Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że wszczyna wewnętrzne śledztwo w sprawie rzekomej afery seksualnej z udziałem DSK (tak we Francji, od swych inicjałów, nazywany Strauss-Kahn) i węgierskiej pracownicy departamentu ds. Afryki, Piroską Nagy. Sprawdzano, czy szef Funduszu dopuścił się molestowania, nadużycia władzy ani faworyzowania. Wkrótce śledztwo umorzono. Jednak kilka dni wcześniej Strauss-Kahn przeprosił personel Funduszu, uznając, że popełnił błąd, utrzymując intymne kontakty z podwładną.

O ile jednak ta afera, dość szybko wyciszona i przez francuskich polityków potraktowana jako prywatna sprawa Straus-Kahna, nie miała wpływu na jego karierę, o tyle większe nieprzyjemności miał nieco wcześniej. W lutym 2007 roku młoda dziennikarka i pisarka Tristane Banon opowiedziała publicznie, jak pięć lat wcześniej wysoko postawiony polityk - wówczas nie ujawniła nazwiska - próbował ją zgwałcić. Jej relacja była bardzo sugestywna.

Banon mówiła, że wszystko wydarzyło się, gdy pracowała nad książką. Polityk zaproponował jej wywiad. Jednak dojść miało do niego w mieszkaniu, które zazwyczaj określa się jako garsoniera. "Od razu włączyłam nagrywanie w magnetofonie. Chciał, żebym trzymała za rękę,. Powiedział mi, że nie przyszedłby, gdybym nie miała trzymać go za rękę. Późnej ta ręka przesunęła się na rami, potem jeszcze dalej, więc wszystko zatrzymałam..." - opowiadała. "Skończyło się to bardzo gwałtownie, ponieważ powiedziałam jasno"nie". Walczyliśmy na podłodze, padły ciosy, ja go kopnęłam. On rozpiął mi stanik, próbował rozpiąć spodnie..." - relacjonowała dziennikarka.

Młoda kobieta rok po emisji programu, w którym relacjonowała seksualny atak, na swojej stronie internetowej ogłosiła, że mówiła wówczas o DSK. Jej matka stwierdziła, że kariera jej córki została przetrącona, a sama Tristane Banon doznała wielu nieprzyjemności. Dodała, że DSK jest ojcem jej najlepszej przyjaciółki i byłym mężem jej chrzestnej. Skarżenie go było więc sprawą kłopotliwą. "Rozmawiałam raz z DSK. Powiedział mi: "Nie wiem, co mnie naszło, odbiło mi".

Niedawno jednak Anne Mansouret, socjalistyczna kandydatka na deputowaną, przyznaje, że żałuje, iż odwodziła córkę od złożenia skargi przeciwko DSK.