Francuski rząd pozbawił Total wszystkich trzech koncesji na poszukiwanie niekonwencjonalnego surowca w tym kraju, bo – jak tłumaczą we wspólnym oświadczeniu minister energii Eric Besson i minister środowiska Nathalie Kosciusko-Morizet – koncesjonariusz nie wycofał się z planów prowadzenia wierceń z wykorzystaniem szczelinowania hydraulicznego. To dziś jedyna technologia umożliwiająca dowiercenie się do gazu łupkowego. Paryż w lutym wprowadził jednak na nią moratorium, co w praktyce wstrzymało prace poszukiwawcze.

Reklama

Szczelinowanie polega na wtłoczeniu pod ciśnieniem pod ziemię dużych ilości wody zawierającej 5 proc. dodatków, głównie piasku i środków chemicznych. Jerzy Woźniak z firmy Halliburton, która stosuje tę technologię przy wydobyciu gazu m.in. w USA, przekonuje, że jest ona całkowicie bezpieczna dla środowiska. – Środki chemiczne wprowadzane pod ziemię stosowane są m.in. w przemyśle spożywczym – tłumaczy.

Francuscy ekolodzy i część parlamentarzystów są jednak innego zdania. Według geologa Jana Krasonia na taką całkowicie nieuzasadnioną postawę mają wpływ silne lobby francuskich firm z branży energii atomowej oraz rosyjski Gazprom, dla których łupki są gigantycznym zagrożeniem.

Total jest zaskoczony decyzją francuskich władz; zażądał od rządu wyjaśnień, na jakiej podstawie prawnej podjęto taką decyzję. Dla spółki to bolesny cios, bowiem w złożach, na które ma ona licencje, kryje się nawet 2,4 bln m sześc. gazu, czyli tyle, ile cała Europa zużywa przez niemal pięć lat. Koncern wciąż ma jednak udziały w koncesjach poszukiwawczych w Polsce, które kupił od ExxonMobilu, a także w spółce eksploatującej złoża łupkowe w USA. Poza tym dysponuje ośmioma koncesjami w Argentynie i Danii.

Odebranie Totalowi licencji to pierwszy taki przypadek na świecie. To woda na młyn zwolenników wstrzymania poszukiwań w Europie. Za wprowadzeniem unijnego zakazu wydobycia gazu niekonwencjonalnego opowiada się ok. 10 proc. posłów Parlamentu Europejskiego. To za mało, by uchwalić moratorium. Mimo to dzisiaj na publicznym przesłuchaniu w Komisji Europejskiej Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo będzie przekonywać, by nie ograniczać poszukiwań w Europie.

Według szacunków na naszym kontynencie może być 18 – 23 bln m sześc. gazu łupkowego, najwięcej w Wielkiej Brytanii (ponad 5 bln) oraz w Polsce (5,3 bln) i Francji (5,1 bln). Rosyjski Instytut Badań Naukowych nad Geologią Krajów Zagranicznych w najnowszym raporcie deprecjonuje jednak te dane. Według niego szacunki dotyczące europejskich złóż są przesadzone. – Zawyżone są zwłaszcza szacunki zasobów we Francji i w Polsce. Nie sądzę, by faktycznie w tych krajach znajdowało się więcej surowca niż po 3,6 bln m sześc. – przekonuje Władimir Wysocki z instytutu.

To i tak dużo. Na tyle, że Maciej Kaliski, wiceminister gospodarki, chce – jak pisaliśmy – stworzenia w resorcie osobnego departamentu, który zajmowałby się tym projektem. Jak się dowiedzieliśmy, planom ministerstwa gospodarki sprzeciwia się jednak resort skarbu. – Nie ma potrzeby mnożyć stanowisk – potwierdza Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu. Według niego może grozić to tym, że urzędnicy będą tworzyć sterty dokumentów, co w efekcie może opóźnić prace nad projektem.