"W pełni popieramy żądanie wobec kierownictwa Syrii, by nie dopuszczało ono do przemocy przeciwko własnym obywatelom. Jednak sytuację powinniśmy oceniać w jej pełnym zakresie" - oznajmił Miedwiediew na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Reklama

"Ostrzegaliśmy naszych partnerów, w tym na najwyższym szczeblu, że występujemy przeciwko stosowaniu sankcji w ultymatywnej formie" - dodał.

Rosja przy poparciu Chin zablokowała we wtorek przyjęcie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, która groziła sankcjami reżimowi w Damaszku, jeśli ten nie zaprzestanie krwawych represji wobec swych oponentów.

Projekt przygotowały cztery kraje Unii Europejskiej: Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Portugalia. Zyskał on poparcie USA. Rosja i Chiny skorzystały z przysługującego im jako stałym członkom Rady Bezpieczeństwa ONZ prawa weta, przez co projekt upadł.

Tłumacząc się później z faktycznego poparcia dla reżimu Baszara el-Asada, MSZ Federacji Rosyjskiej oświadczyło, że "radykalna opozycja w Syrii coraz chętniej gra na nastrojach niezadowolenia części ludności i już nie kryje swych ekstremistycznych zamysłów, przechodząc do taktyki otwartego terroru".

Moskwa, wieloletni sojusznik Damaszku, zaproponowała Radzie Bezpieczeństwa ONZ własny projekt rezolucji, w którym zaakcentowano konieczność dialogu politycznego w Syrii i wywarcie nacisku zarówno na prezydenta, jak i na jego przeciwników.

Sekretarz stanu USA Hillary Clinton oceniła w środę, że Rada Bezpieczeństwa ONZ nie wywiązała się ze swoich obowiązków, pozwalając na fiasko rezolucji potępiającej reżim w Syrii, a kraje, które ją zawetowały, "stoją po złej stronie historii".

Reklama

"Państwa, które zawetowały rezolucję, będą musiały same tłumaczyć się (ze swej decyzji) przed Syryjczykami oraz wszystkimi, którzy walczą o wolność i prawa człowieka na świecie" - podkreśliła Clinton. Amerykańska sekretarz stanu dodała, że "państwa, które w dalszym ciągu zaopatrują reżim Asada w broń, używaną przeciw niewinnym mężczyznom, kobietom, a nawet dzieciom, powinny dobrze przemyśleć swoje czyny".

W trwających od marca represjach wobec zwolenników opozycji w Syrii zginęło, według ONZ, blisko 3 tys. ludzi.

Miedwiediew zauważył w piątek, że Rosja utrzymuje kontakty z władzami w Damaszku, w ramach których też żąda zmian w Syrii. "Jeśli syryjskie kierownictwo nie będzie w stanie dokonać zmian, to będzie musiało odejść. Wszelako zdecyduje o tym naród Syrii, a nie NATO" - oświadczył.

Rosyjski prezydent podkreślił, że "od innych uczestników syryjskiej konfrontacji równie twardo należy żądać, by stanowczo zdystansowali się wobec ekstremistów". "Nikt nie broni tej czy innej strony. Rezolucja Rada Bezpieczeństwa ONZ musi być wszechogarniająca" - oznajmił Miedwiediew.