Podstawowym zadaniem nowego rządu Grecji będzie wykonanie programu oszczędnościowego przyjętego na szczycie Unii Europejskiej 26 października. Taki cel postawiła przed Atenami grupa frankfurcka: Angela Merkel, Nicolas Sarkozy, Jose Barroso, Mario Draghi, Olli Rehn i Jean-Claude Juncker. Jak pisze Reuters, nowe politbiuro strefy euro na pewien czas uspokoiło sytuację polityczną i rynki. Odsunięto również scenariusz niekontrolowanego bankructwa kraju.

Reklama

Przy okazji nieformalny rząd gospodarczy strefy euro pokazał, jakie konsekwencje dla tradycyjnie pojmowanej suwerenności ma nadmierne zadłużanie się państwa unii walutowej. Grupa frankfurcka działa poza traktatami. Jest jednak w stanie kształtować politykę gospodarczą kraju, któremu w ramach bailoutu pożycza pieniądze. Przypadek Grecji jest zresztą szczególny. Najpierw grupa utrąciła pomysł referendum nad bailoutem, by następnie odwołać premiera. Na koniec określiła przybliżoną datę wyborów parlamentarnych w Grecji.

– Obie strony ustaliły, że nowe wybory parlamentarne będą mogły się odbyć dopiero po zakończeniu tego zadania (wykonaniu programu oszczędnościowego ustalonego na szczycie strefy euro 26 października – red.) – powiedział bez owijania w bawełnę rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert.

Kto będzie rzeczywiście decydował o rozwoju Grecji, jeszcze dosadniej ujął wczoraj minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble. "Cokolwiek się zdarzy, Grecja ma się trzymać uzgodnionego programu. Nowy rząd, stary rząd, nowe wybory czy referendum: forma nie jest ważna" - oświadczył w Helsinkach. Precyzował te słowa rzecznik komisarza ds. walutowych Ollego Rehna: – Oczekujemy, że grecki minister finansów Ewangelos Wenizelos złoży raport Eurogrupie w tej sprawie (wdrożenia uzgodnień ze szczytu Eurolandu 26 – 27 października – red.).

Możliwości presji na Ateny są duże. Najbardziej bezpośrednia to odmowa przekazania kolejnych transz pakietu pomocowego. Z wypłatą takiej właśnie transzy wartej 8 mld euro Bruksela zwleka od września. Bez zewnętrznej pomocy grecki rząd straci płynność finansową.

Zdaniem Ernst & Young w efekcie narzuconych greckim władzom cięć budżetowych i podwyżki podatków, w tym roku po raz czwarty z rzędu gospodarka kraju będzie w recesji. Skurczy się aż o 6 proc. W przyszłym roku PKB ma spaść o kolejne 1,4 proc.