W sobotę Berlusconi w wywiadzie dla stacji Canale 5, należącej do jego telewizji Mediaset oświadczył, odnosząc się do wyroku mediolańskiego sądu: B.
Były szef rządu przypomniał, że Sąd Najwyższy oczyścił go wcześniej całkowicie z zarzutów również w sprawie Mediaset. - zapytał. - stwierdził Berlusconi. A
Zarzut oszustw podatkowych były premier uznał za wymysł.
Na mocy piątkowego wyroku sądu pierwszej instancji Berlusconi oprócz kary 4 lat więzienia (z których trzy od razu darowano mu na mocy przepisów o amnestii) otrzymał też zakaz zajmowania stanowisk państwowych przez pięć lat. Musi też wpłacić 10 mln euro urzędowi skarbowemu.
Proces w sprawie oszustw w Mediaset trwał z przerwami prawie sześć lat. Zawieszany był na czas sprawowania przez Berlusconiego urzędu premiera, gdyż chronił go immunitet przyznany na mocy ustawy, przeforsowanej w parlamencie przez jego centroprawicę. Została ona potem uznana przez Trybunał Konstytucyjny za sprzeczną z ustawą zasadniczą.
Sprawa dotyczyła lat 90. i zakupu przez należący do Berlusconiego telewizyjny koncern praw do emisji amerykańskich seriali oraz filmów. Transakcje te odbywały się przy udziale pośrednika z USA, producenta filmowego Franka Agramy. Został on skazany zaocznie w piątek na trzy lata więzienia.
Sąd przychylił się do argumentacji prokuratury, że podczas załatwiania tych transakcji doszło do systematycznych oszustw podatkowych. Według sądu stworzony został oszukańczy system, sprzeczny z logiką rynku. Ceny były podnoszone w nieuzasadniony sposób, a były premier był beneficjentem" tych oszustw - ocenił mediolański sąd, który skazał także dwie inne osoby z kierownictwa telewizji Mediaset na kary od dwóch do trzech lat więzienia.
W środę, a więc na dwa dni przed wydaniem wyroku w sprawie Mediaset, były premier i magnat finansowy ogłosił, że nie będzie już ubiegał się o stanowisko szefa rządu w wyborach parlamentarnych na wiosnę przyszłego roku i wycofa się z pierwszej linii politycznej działalności, by umożliwić prawybory w jego centroprawicowej partii Lud Wolności.
Po sobotniej deklaracji niektórzy włoscy politycy, zarówno z jego ugrupowania, jak i mu przeciwnych, uważają, że w świetle wyroku słowa byłego premiera o wycofaniu się nie są już ważne.