W porównaniu z planem reform autorstwa Merkel nawet traktat z Lizbony blednie jako dokument "pozbawiony znaczenia" - ocenia autor komentarza. " - czytamy w wydawanej w Monachium lewicowoliberalnej opiniotwórczej gazecie.
Jak podkreśla "SZ", Merkel stworzyła "czteropunktowy katalog", który, jeżeli zaakceptują go europejscy partnerzy Niemiec, spełni oczekiwania na głęboką reformę UE. Komentator wymienia w tym kontekście nową politykę wobec rynków finansowych (europejski nadzór finansowy), politykę fiskalną z możliwym europejskim nadzorcą narodowych budżetów, wzmocnienie Parlamentu Europejskiego jako gremium legitymizującego w demokratyczny sposób reformy oraz wspólną politykę gospodarczą.
To wszystko brzmi bardzo technokratycznie - zauważa komentator - oznacza jednak w istocie "rewolucyjną zmianę" opartej na państwach narodowych wspólnoty europejskiej.
" - pisze komentator. "Ten, kto wkracza na ten teren, ingeruje w suwerenność. A kto ingeruje w suwerenność, ten ma do czynienia z państwami narodowymi" - dodaje.
Zdaniem "SZ" Merkel musi w tych dniach czuć się bardzo samotna. Jak wyjaśnia komentator, bezpośrednia, zagrażająca bytowi ludzi presja kryzysu osłabła, a Merkel sama dała Grecji gwarancję przeżycia. - czytamy w "SZ".
W grudniu Rada Europejska ma zaakceptować plan przebudowy UE. Merkel nie dysponuje jednak instrumentami nacisku, by przeforsować swój plan przeciwko . W Europie odradza się , co należy uznać za godne pożałowania po dwóch latach wytężonej walki z kryzysem. - pisze w podsumowaniu autor komentarza.