Obserwatorzy zwracają uwagę, że Obama pojechał do Azji zaraz po wyborach i w krytycznym okresie przygotowań do rozmów w Republikanami w Kongresie na temat uniknięcia tzw. klifu fiskalnego. Świadczy to ich zdaniem o tym, jak wielką wagę przywiązuje on do tego regionu w polityce swej administracji w najbliższych latach.
- pisze tygodnik "Time".
" - zauważa wtorkowy "Washington Post".
Obama uczestniczył w szczycie państw tworzących Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), który odbył się w stolicy Kambodży Phnom Penh. Wcześniej po raz pierwszy odwiedził Birmę, kraj przez stopniowo wprowadzane reformy oddalający się od dyktatury wojskowej.
USA dotychczas skupiały się głównie na podtrzymywaniu więzi ze swoimi najważniejszymi sojusznikami w Azji, Japonią i Koreą Południową. Podróż Obamy na szczyt ASEAN jest wyrazem zwiększonego nacisku na umocnienie stosunków z całą Azją Południowo-Wschodnią. - pisze "Time", przypominając, że według ekonomistów połączony PKB państw-członków ASEAN, wartości 2,3 biliona dolarów, jest większy niż PKB Indii.
Ten region świata ma również ogromne znaczenie polityczne; odwiedzając go, Obama - jak podkreśla "Time" - . Tygodnik zauważa, że nawet komunistyczny Wietnam, z którym Ameryka walczyła w przeszłości, obecnie prowadzi wspólne z USA ćwiczenia wojskowe, gdyż obawia się wzrostu potęgi swego północnego sąsiada.