Dziennik Gazeta Prawana logo

Ambasador stracił pracę przez... język

7 stycznia 2013, 17:57
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mówił tylko po niderlandzku, a powinien był także po francusku, więc stracił pracę. Chodzi o belgijskiego ambasadora w Kongu ze stolicą w Brazzaville, który został odwołany przez ministra spraw zagranicznych Didiera Reyndersa.

Szef belgijskiego MSZ-tu uznał, że ambasador nie może już dłużej pełnić swojej funkcji, bo zachował się niegrzecznie i niedyplomatycznie. Podczas spotkania we flamandzkiej izbie handlowej w Brazzaville z przedsiębiorcami i przedstawicielami Republiki Konga przemawiał wyłącznie po niderlandzku.

Powinien był jednak mówić także po francusku, w drugim, oficjalnym języku urzędowym Belgii, zwłaszcza w Republice Konga, byłej francuskiej kolonii. Ambasador tłumaczył się później, że wśród zaproszonych gości były wyłącznie osoby niderlandzkojęzyczne, albo dwujęzyczni frankofoni.

Takie zachowanie wywołało jednak oburzenie władz w Brazzaville i belgijski ambasador został uznany za persona non grata. Zawrzało też w Belgii, bo odwołanie ambasadora przez ministra spraw zagranicznych skrytykowali flamandzcy nacjonaliści doszukując się dyskryminacji ze względu na język i zarzucając upolitycznienie belgijskiej dyplomacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj