W zawalonym budynku swoją siedzibę miało kilka fabryk odzieży. W chwili, gdy doszło do katastrofy wewnątrz znajdowało się około trzech tysięcy osób. Ponad dwa tysiące udało się jak dotąd uratować. Robotnicy opowiadali potem, że właściciele fabryk kazali im pracować, mimo, iż dzień przed katastrofą na ścianach były widoczne ogromne pęknięcia.

Policja poinformowała, że właściciel budynku został aresztowany, gdy próbował przekroczyć granicę z Indiami. Zdjęcia skutego kajdankami Mohammeda Rany wywołały okrzyki radości wśród pracowników, koczujących w pobliżu rumowiska. Oprócz niego, w areszcie jest też pięć innych osób, w tym właściciele niektórych fabryk.

Spod gruzów cały czas wyciągane są żywe osoby. Ekipy ratownicze dostarczają uwięzionym w ruinach wodę. Ratownicy sprowadzili już na miejsce ciężki sprzęt. Bangladesz to jeden z największych na świecie wytwórców odzieży. Dzięki taniej sile roboczej w całym kraju istnieje wiele fabryk produkujących ubrania dla światowych koncernów.

Właściciele zakładów odzieżowych w Bangladeszu oskarżani są jednak o wyzysk i o to, że nie zapewniają pracownikom bezpiecznych warunków pracy.