Dziennik Gazeta Prawana logo

Egipskie władze coraz jawniej dławią demokrację

29 listopada 2013, 21:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Flaga Egiptu
Egipskie władze coraz jawniej dławią demokrację/Shutterstock
Znów gaz łzawiący w centrum Kairu. Policja brutalnie rozpędza demonstrantów, zebranych przed pałacem prezydenckim w stolicy Egiptu. Do manifestacji wezwało Bractwo Muzułmańskie, z którego wywodzi się obalony przez armię Muhammad Mursi.

Setki osób protestują przeciwko skazaniu w środę 14 młodych kobiet na 11 lat więzienia za rozdawanie baloników i ulotek, w których przejęcie władzy przez armię nazwano "wojskowym puczem". Wysoki wymiar kary wzburzył nawet tych Egipcjan, którzy nie popierają Bractwa Muzułmańskiego.

Rządzący Egiptem wojskowi coraz jawniej dławią demokrację. Od niedzieli nie ustają protesty przeciwko przyjętym tego dnia przepisom znacznie ograniczającym wolność zgromadzeń. Zostały one skrytykowane przez ONZ jako naruszające podstawowe prawa człowieka.

Władze w Kairze nie przejęły się krytyką i ściśle egzekwują przestrzeganie nowych przepisów. W ciągu ostatnich dni zatrzymano wielu prodemokratycznych działaczy i dziennikarzy.

Wczoraj wieczorem został zatrzymany we własnym domu jeden z najbardziej znanych aktywistów i blogerów, Alaa Abd El Fattah. Zarzucono mu planowanie demonstracji w Kairze. Według niezależnych źródeł, podczas zatrzymania funkcjonariusze sił bezpieczeństwa pobili zarówno Fattaha, jak i jego żonę. Skonfiskowali też należące do nich komputery i telefony komórkowe. Wcześniej Alaa Abd El Fattah - jedna z kluczowych postaci rewolucji ze stycznia 2011 roku, która doprowadziła do obalenia Hosni Mubaraka - ogłosił, że sam odda sie w ręce policji, ponieważ wie, że wystawiono nakaz jego aresztowania.

Jego brutalne zatrzymanie oburzyło organizacje praw człowieka. - powiedział Joe Stork z organizacji Human Rights Watch.

Podczas pokojowej demonstracji na początku tygodnia policja już na samym początku użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego. Zatrzymano 80 osób, w tym 14 dziennikarzy. Wielu z zatrzymanych to znani działacze na rzecz praw człowieka. Opowiadali, że w areszcie byli rażeni prądem. Część z nich została wypuszczona w środku nocy na pustyni, ale około 20 osób jest wciąż w aresztach. Ciążą na nich zarzuty złamania nowych przepisów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj