Reklama

Stowarzyszenie Polaków na Krymie zrzesza około 800 osób. Od lat współpracuje z polskimi samorządami i korzysta z opieki naszej dyplomacji. Po rosyjskiej aneksji, gdy z Sewastopola ewakuowano konsulat RP, Polonusi znaleźli się w trudnej sytuacji. Formalnie utrzymują związki z organizacjami na Ukrainie i są pod opieką konsulatu w Odessie.

Jednak praktycznie musimy działać według rosyjskiego prawa - tłumaczy szefowa Stowarzyszenia Józefa Myszkowska.

Polonijna działaczka dodaje, że część mieszkańców Krymu narzeka na warunki społeczno-gospodarcze, a ci, którzy opowiedzieli się za rosyjską aneksją, zaczynają żałować swojej decyzji.

Myszkowska przyznaje również, że w ostatnim czasie rosyjskie władze inwestują sporo pieniędzy w odbudowę infrastruktury na anektowanych terenach, głównie remontując drogi.