Sprawozdanie z posiedzenia kolegium komisarzy nie ma charakteru stenogramu. Nie zawsze wiadomo, kto jakie słowa wypowiada. Na podstawie dokumentu nie da się więc określić, jaką postawę w sprawie oskarżeń wobec Polski zajęła komisarz Elżbieta Bieńkowska, dawna wicepremier w rządzie Donalda Tuska. Można za to stwierdzić, że znaczna część założeń przygotowanych przez Bieńkowską przed spotkaniem, które ujawnił serwis 300polityka.pl, znalazła odbicie w sprawozdaniu. była dziewiątym punktem porządku spotkania komisarzy.
Holenderski wiceszef KE Frans Timmermans zaczął od stwierdzenia, że . Komisarz skrytykował małą ustawę medialną, która przyznała ministrowi skarbu prawo do obsadzania stanowisk kierowniczych w mediach publicznych. Choć podobne reguły panują w niektórych innych państwach Unii Europejskiej (np. w Wielkiej Brytanii), Timmermans dopatrzył się w nich „możliwości eskalacji różnych konfliktów dotyczących pluralizmu i wolności mediów”. Holender uznał przy tym dotychczasowe wyjaśnienia polskiego rządu w tej i innych sprawach za niewystarczające.
Głos zabrała też pochodząca z Czech komisarz sprawiedliwości Vera Jourová. Socjaldemokratka „w pełni zgodziła się z analizą” Timmermansa. To sformułowanie nie potwierdza więc powszechnej opinii, że przedstawiciele naszej części Europy, zwłaszcza państw Grupy Wyszehradzkiej, stanęli murem za rządem premier Beaty Szydło. Jourová z jednej strony wezwała do . Z drugiej jednak strony ostrzegła przed . Być może chodziło jej o pojawiające się porównania do Węgier Viktora Orbána, traktowanego w Brukseli jako enfant terrible eurointegracji.
Z kolei Günther Oettinger, odpowiadający w komisji Jeana-Claude’a Junckera za sprawy społeczne, argumentując na rzecz objęcia Polski procedurą ochrony praworządności, powołał się na to, że przeciwko zmianom wprowadzanym przez Prawo i Sprawiedliwość protestuje „znacząca część polskiej opinii publicznej, czego dowodzą ostatnie demonstracje”. W dalszej części dyskusji wzięli udział inni komisarze, wśród nich także Elżbieta Bieńkowska. Jednak wnioski płynące z debaty nie zostały przypisane konkretnym osobom.
Komisarz Bieńkowska, jak wynika z notatek ujawnionych w styczniu przez 300polityka.pl, zamierzała podkreślić konieczność ścisłego stosowania się do unijnego prawa. To ważne, ponieważ - jak pisaliśmy w DGP - z opinii prawnej przygotowanej w 2014 r. na zlecenie Rady UE wynikało, że istota mechanizmu obrony praworządności jest wątpliwa z punktu widzenia europrawa. -czytamy w analizie.
Bieńkowska miała też przypomnieć, że , a . Podobne stwierdzenia można znaleźć w sprawozdaniu z 13 stycznia. Jednocześnie jednak w toku dyskusji jeden z komisarzy wyraził niepokój wobec planowanych zmian w pozycji urzędników służby cywilnej, której .
Padły też słowa zapowiadające najpoważniejsze możliwe konsekwencje konfliktu między rządem PiS a Komisją Europejską. Wśród najważniejszych tez dyskusji pojawiło się . Z treści dokumentu nie wynika, czy komisarzom chodziło o ryzyko obniżenia stopnia absorpcji środków unijnych ze względu na obniżenie skuteczności lub fachowości urzędników służby cywilnej, czy też o groźbę odebrania bądź zamrożenia tych pieniędzy Warszawie.
- głosił komunikat z 13 stycznia. O funduszach unijnych czy służbie cywilnej nie było w nim ani słowa. W marcu zaś ma być gotowa opinia Komisji Weneckiej, będącej ciałem doradczym Rady Europy, na temat zmian w polskim prawie.
psav linki wyróżnione