Władimir Putin - powiedział Dmitrij Pieskow. - oznajmił przedstawiciel Kremla. Ocenił, że zniszczenie wszystkich zasobów tej broni, jakimi dysponowała syryjska armia rządowa, zostało potwierdzone przez wyspecjalizowaną agendę ONZ.
Jak mówił przedstawiciel Kremla, Putin ocenia, iż atak amerykański w Syrii jest próbą
Pieskow zaznaczył, że amerykański atak na syryjską bazę . W ocenie Putina - przekazał rzecznik rosyjskiego prezydenta.
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył w piątek, że atak rakietowy USA na syryjską bazę lotniczą to "akt agresji" dokonany pod "absolutnie zmyślonym pretekstem". Poinformował zarazem, że w ataku nie ucierpiał żaden Rosjanin.
Na konferencji prasowej w Taszkencie, gdzie odbywa się spotkanie ministrów spraw zagranicznych Wspólnoty Niepodległych Państw, Ławrow powiedział, że atak na syryjską bazę przypomina mu zachodni atak na Irak z 2013 roku, dokonany bez aprobaty ONZ.
Ławrow zapowiedział, że Rosja zażąda od USA wyjaśnień. Wyraził nadzieję, że ta "prowokacja", jak nazwał amerykański atak, nie doprowadzi do nieodwracalnych szkód w relacjach Rosji z USA.
W rezultacie ataku na syryjską bazę nie zostali poszkodowani obywatele Rosji - podało radio Echo Moskwy, powołując się na deputowanego do rosyjskiego parlamentu Dmitrija Sablina.
Siły USA w nocy z czwartku na piątek przeprowadziły atak z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk na syryjską bazę lotniczą Szajrat w prowincji Hims w środkowej części kraju. Była to odpowiedź na wtorkowy atak chemiczny na opanowaną przez rebeliantów miejscowość Chan Szajchun, o który Stany Zjednoczone oskarżyły reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada. W ataku chemicznym zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci.