"Jako prezydent chciałem podzielić się z Rosją (podczas jawnego, zaplanowanego spotkania w Białym Domu), do czego mam całkowite prawo, faktami ... związanymi z terroryzmem i bezpieczeństwem lotów pasażerskich, z powodów humanitarnych, plus chcę, aby Rosja poważnie zwiększyła swoją walkę z Państwem Islamskim i terroryzmem" - wyjaśnił Donald Trump. Wyjaśnienia prezydenta kłócą się ze wcześniejszymi oświadczeniem jego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Herberta R. McMastera, który występując podczas pospiesznie zwołanej konferencji prasowej w poniedziałek, stwierdził, że "doniesienia "WP" są fałszywe".
As President I wanted to share with Russia (at an openly scheduled W.H. meeting) which I have the absolute right to do, facts pertaining....
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 16 May 2017
- stwierdził w swoim oświadczeniu doradca ds. bezpieczeństwa narodowego. Herbert McMaster po odczytaniu swojego oświadczenia, ignorując pytania dziennikarzy wrócił do Białego Domu. McMaster ponownie podtrzymał swoje stwierdzenia występując w Białym Domu we wtorek.
Wtorkowa konferencja prasowa, oficjalnie poświęcona omówieniu zbliżającej się pierwszej podróży zagranicznej prezydenta Trumpa na Bliski Wschód i do Europy, zmieniła się w drobiazgowe przesłuchanie McMastera w sprawie spotkania prezydenta Trumpa z ministrem Siergiejem Ławrowem.
Generał McMaster podkreślił w swoim wystąpieniu we wtorek, że informacje, którymi prezydent podzielił się z Ławrowem . Rozmowa dotyczyła walki z terroryzmem i z Państwem Islamskim. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego argumentował, że zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa nie było
McMaster w wtorek, w przeciwieństwie do pierwszego oświadczenia w poniedziałek, nie nazwał doniesień "Washington Post" tylko stwierdził, że . Ani wyjaśnienia prezydenta, ani zapewnienia generała McMastera nie przekonały krytyków Trumpa. Informacja McMastera, że , którą podzielił się z Ławrowem i Kislakiem, jest zdaniem Evana McMullina, byłego agenta CIA na Bliskim Wschodzie - zwrócił uwagę adm. John Kirby w przeszłości rzecznik Pentagonu i Departamentu Stanu.
Tajne informacje, które zostały rzekomo ujawnione przez prezydenta Donalda Trumpa podczas rozmowy prezydenta z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych dotyczyły planowanego przez Państwo Islamskie zamachu bombowego na samolot pasażerski z użyciem bomby umieszczonej w laptopie. Potwierdzeniem tej informacji wskazują amerykańscy eksperci w dziedzinie bezpieczeństwa, mogą być doniesienia, jakie pojawiły się już po rozmowach Trump-Ławrow, że władze amerykańskie zamierzają wprowadzić zakaz wnoszenia laptopów na podkłady wszystkich samolotów rejsowych zmierzających do Stanów Zjednoczonych. O takich zamiarach Waszyngton poinformował władze UE w ubiegłym tygodniu.
Zdaniem anonimowo cytowanego przez stołeczny dziennik wysokiej rangi przedstawiciela władz amerykańskich, informacje przekazane przez Trumpa rosyjskiemu ministrowi pozwalają na ustalenie tożsamości, miejsca pobytu informatora i wykrycie, która z sojuszniczych agencji wywiadowczych przekazała te poufne informacje CIA. Tym sam Trump, dzieląc się informacjami z Ławrowem, ministrem państwa wrogiego Stanom Zjednoczonym, ryzykował życie kluczowego informatora sojuszniczego wywiadu, podważył wiarygodność Stanów Zjednoczonych i gotowość sojuszniczych wywiadów do współpracy z amerykańskimi służbami specjalnymi.
"Washington Post" utrzymuje, że jeden z przedstawicieli Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie czekając na zakończenie spotkania Trump-Ławrow wybiegł z Gabinetu Owalnego, aby ostrzec CIA i NSA oraz zmniejszyć szkody spowodowane Dziennik "New York Times" poinformował we wtorek, że źródłem informacji o planowanym zamachu bombowym na samolot pasażerski był izraelski wywiad.
Amerykańscy ustawodawcy w Kongresie, którzy jeszcze nie otrząsnęli się z szoku po niespodziewanym zwolnieniu w ubiegły wtorek przez prezydenta Trumpa dyrektora FBI Jamesa Comeya, przyjęli nowe rewelacje w osłupieniu. Demokraci zjednoczyli się w żądaniach wydania przez Trumpa nie tylko nagrań jego rozmów z byłym już dyrektorem FBI, ale także zapisu rozmowy z Ławrowem. Jednocześnie wzmocnili apele o powołanie specjalnej komisji do wyjaśnienia wszystkich prześladujących Trumpa od ubiegłorocznych od wyborów podejrzeń o "rosyjskie powiązania". Republikanie, od dawna podzieleni w swoich opiniach o 45. prezydencie Stanów Zjednoczonych, tym razem na ruszyli na odsiecz Trumpowi.