Dziennik Gazeta Prawana logo

Norwegia walczy o podatek od bogactwa

23 sierpnia 2017, 09:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Stos złotych monet
Stos złotych monet/Shutterstock
Opozycja zarzuca premier Solberg, że przeprowadzone przez nią cięcia publicznych danin dla firm nie zwiększyły zatrudnienia.

Podatki, a w szczególności podatek od bogactwa, wyrastają na najważniejszy temat kampanii przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi. Rządząca centroprawica i opozycyjna Partia Pracy mają zupełnie odmienne zdanie, czy dla gospodarki lepsze jest ich obniżanie, czy podwyższanie.

Norwegia jest jednym z zaledwie kilku krajów świata, w których oprócz podatku dochodowego istnieje podatek od posiadanego majątku. Obecnie wynosi on 0,85 proc. od aktywów powyżej 1,48 mln koron (ok. 676 tys. zł), choć do wyliczenia majątku bierze się pod uwagę tylko 50 lub 25 proc. wartości rynkowej posiadanych nieruchomości. Rządząca od czterech lat koalicja Partii Konserwatywnej i Partii Postępu już obniżyła podatek, który wcześniej wynosił 1 proc., i zapowiada, że docelowo chce go w ogóle zlikwidować. Prowadząca w sondażach Partia Pracy chce nie tylko cofnięcia tej zmiany, ale podniesienia go do 1,2 proc. Postuluje także zwiększenie podatku dochodowego dla najlepiej zarabiających.

– mówił lider Partii Pracy Jonas Gahr Store podczas zeszłotygodniowej pierwszej debaty przedwyborczej z premier Erną Solberg. Liderka konserwatystów podczas niedawnego wywiadu telewizyjnego faktycznie nie była w stanie podać żadnego przykładu konkretnej firmy, która zwiększyła zatrudnienie w efekcie wprowadzanych przez rząd obniżek podatków. To nie znaczy jednak, że przedsiębiorcom jest to obojętne – według sondażu przeprowadzonego przez Norweską Konfederację Przedsiębiorców (NHO) wśród swoich członków ok. 90 proc. pytanych firm chciałoby zniesienia podatku od bogactwa, a prawie 60 proc. zwiększyłoby zatrudnienie w takim przypadku.

Twierdzenia Store o tym, że obniżki podatków nie wpłynęły na wzrost zatrudnienia, są o tyle nietrafione, że abstrahują od gospodarczych realiów. Odsetek zatrudnionych faktycznie w ciągu ostatnich czterech lat spadł – z 69 do 67 proc., ale kilka miesięcy po objęciu władzy przez Solberg cena ropy naftowej, będącej głównym bogactwem Norwegii, spadła prawie o połowę i od tej pory utrzymuje się na niskich poziomach. To mocno uderzyło w sektor naftowo-gazowy, w którym konieczne były zwolnienia. Aby zapobiec recesji, rząd obniżył podatki i zwiększył wydatki na inwestycje, sięgając po raz pierwszy w historii do środków zgromadzonych w państwowym funduszu majątkowym. To wszystko podziałało, bo udało się zminimalizować skutki kryzysu, a teraz gospodarka znów rośnie, zaś bezrobocie spada od ośmiu miesięcy z rzędu.

Na razie jednak do wyborców bardziej trafiają argumenty Partii Pracy. Według sondaży obecna koalicja oraz dwie wspierające ją partie (Solberg kieruje rządem mniejszościowym) może liczyć na 80 miejsc w 169-osobowym parlamencie, Partia Pracy i jej potencjalni koalicjanci – na co najmniej 87. Ale różnice w poparciu się zmniejszają i sytuacja może się jeszcze odwrócić. Wybory w Norwegii odbędą się 11 września.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj