Dziennik Gazeta Prawana logo

Macron ostro potępiony za słowa o "białych mężczyznach". "To narracja z elementarza muzułmanów"

23 maja 2018, 13:24
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron/PAP
Politycy i eksperci potępiają wypowiedź prezydenta Francji Emmanuela Macrona o "białych mężczyznach", którzy nie mogą narzucać rozwiązań dla tzw. trudnych przedmieść zamieszkanych przez ludność muzułmańską. Słowa te określono jako "uznanie podziałów rasowych".

Szef państwa, który - jak się spodziewano - miał we wtorek ogłosić szeroko zakrojony plan walki z problemami "trudnych przedmieść", oświadczył, że żadnego planu nie będzie, bo "nie ma sensu, żeby dwaj biali mężczyźni, którzy nie mieszkają w tych dzielnicach, wymieniali się bezskutecznymi projektami". Prezydent nawiązał tu do siebie i byłego ministra ds. spójności socjalnej Jeana-Louisa Borloo, któremu zlecił napisanie raportu w tej sprawie. Według Macrona do sprawy należy podejść od strony "emancypacji i szacunku".

Tę wypowiedź potępia się od lewej do prawej strony politycznej jako "wyraz pogardy dla Francji, która ma pusty brzuch", lub przejęcie stylu "muzułmańskich ugrupowań antyrepublikańskich".

Francja od lat zmaga się z problemami przedmieść zamieszkanych przez przybyszy z Afryki Północnej i ich potomków.

Prezydent, który odrzuca "kolejny plan dla przedmieść", zapowiedział jednak liczne kroki, takie jak zwiększenie liczby miejsc w żłobkach, praktyki w przedsiębiorstwach dla uczniów szkół średnich, spotkania "okrągłego stołu" przedstawicieli administracji, stowarzyszeń i mieszkańców.

- – powiedział w środowym wywiadzie radiowym sekretarz stanu w ministerstwie spójności terytorialnej Julien Denormandie. - – odparł w tym samym programie znany we Francji komentator polityczny Jean-Michel Aphatie.

- – powiedziała Sylvine Thomassin, socjalistyczna mer podparyskiego przedmieścia Bondy, która wyszła z sali przed końcem prezydenckiego przemówienia. Szef państwa oskarżał samorządy o klientelizm. -– unosiła się radna, twierdząc, że "przedmieścia mają potrzeby o 30 proc. większe, a otrzymują o 30 proc. mniejsze środki niż inne obszary".

Clementine Autain, niegdyś komunistka, a obecnie deputowana skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Nieujarzmiona, uznała propozycje Macrona za "wyraz pogardy prezydenta bogaczy dla Francji, która ma pusty brzuch".

Przewodniczący partii Republikanie (LR) Laurent Wauquiez potępił politykę prezydenta, który "nie ma nic do powiedzenia" i "porzuca zapomniane obszary Republiki". A przywódczyni skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen napiętnowała "strusią politykę" rządu, gdy chodzi o "walkę z fundamentalizmem islamskim".

Szczególnie jednak zirytowało prawicę mówienie o "białych mężczyznach". - – oświadczyła Le Pen. Na Twitterze za "nadzwyczaj szokujące" uznała "posłużenie się (przez prezydenta) argumentem muzułmańskich ugrupowań antyrepublikańskich".

Deputowany FN Bruno Bilde ocenił, że wypowiedź Macrona "daje legitymację dla narracji stowarzyszeń islamsko-lewackich. Według deputowanej LR Valerie Boyer sformułowanie prezydenta "wyjęte zostało z elementarza stowarzyszeń muzułmańskich". Podobnie wypowiadali się inni działacze LR, zdaniem których sformułowanie jest "uznaniem podziałów rasowych".

We Francji obowiązuje zakaz zbierania danych o wyznaniu i pochodzeniu. - – pytał w radiu ministra Denormandie dziennikarz Aphatie. Nie otrzymał jednak odpowiedzi.

- – tłumaczył profesor Andrew Hussey, pracujący w Paryżu angielski historyk kultury, autor książki "Francuska Intifada: Długa Wojna między Francją i jej Arabami". Zwraca on uwagę, że młodzi muzułmanie często sami określają się jako "żołnierze podjazdowej wojny" przeciw Francji i Europie. Według naukowca taka postawa to spadek po kolonializmie, ale według innych analiz jest to wynik nowych, zataczających coraz szersze kręgi wpływów "islamu politycznego".

Deputowany wyznania mojżeszowego Meyer Habib powiedział po niedawnym zamachu terrorystycznym w stolicy Francji, że "intifada doszła do centrum Paryża" i wezwał do "skończenia z radykalnym islamem". - – podsumował komentator telewizji BFM Bruno Jeudy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj