Mała burza znad Zatoki Meksykańskiej już nad Teksasem przeistoczyła się w potężny huragan Humberto. W USA wiatr zabił jedną osobę, odciął prąd 100 tys. innych. Żyjący z ropy stan musiał zamknąć trzy potężne rafinerie. Tymczasem dalej na zachód - w Kalifornii - ogromne połacie ziemi pustoszy ogień.
"W znanej nam historii żaden tropikalny cyklon nie osiągnął siły huraganu w tak szybkim tempie. Dobrze byłoby wiedzieć, co tu się dzieje" - dziwił się pracownik krajowego centrum ostrzegania przed huraganami w Miami. Humberto przyśpieszył z 55 do 140 km na godz. w ciągu 18 godzin. Pod względem siły jest trzeci w tym roku - po potężnych Deanie i Felixie.
Tymczasem zachodnie wybrzeże USA zmaga się z innym żywiołem. Ponad 50 km wschód od San Diego w Kalifornii płoną sosnowe wzgórza. Z ogniem walczy tysiąc strażaków. Władze zapewniają, że ogień ugaszą do soboty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl