- pisze Jerofiejew.
Zdaniem pisarza, rada miejska Moskwy składa się z oswojonych posłów i pełniła funkcje wyłącznie dekoracyjne. Rozdrobniona dotychczas opozycja antyputinowska zmobilizowała się i postanowiła 8 września wprowadzić tam swoich kandydatów. Żeby to uniemożliwić Kreml wzniósł przeszkodę zdawałoby się nie do pokonania: niezależni kandydaci musieli zebrać w zależności od okręgu wyborczego około 5 tys. podpisów obywateli Moskwy. Opozycja sama nie wierzyła w ten sukces, ale niezbędne podpisy zostały zebrane. Wówczas do gry wkroczyli jednak urzędnicy komisji wyborczej, którym "udało się" znaleźć fałszywe podpisy u wszystkich kandydatów, którzy byli niewygodni dla władzy. Rozwścieczeni ludzie wyszli zatem 27 lipca i 3 sierpnia na ulice.
Jerofiejew przypomina, jak brutalnie zostali potraktowani przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
- wyjaśnia autor takich powieści jak "Rosyjska piękność", czy "Sąd ostateczny".
- analizuje Jerofiejew coraz większą, jego zdaniem, panikę w rosyjskich elitach władzy.