Chiny już wyraziły zdecydowany sprzeciw wobec tej transakcji - jednej z największej w historii relacji USA z Tajwanem - gdyż uważają wyspę za swoją zbuntowaną prowincję i zagroziły niesprecyzowanymi bliżej krokami odwetowymi.Zapowiedzi administracji Donalda Trumpa w sprawie sprzedaży samolotów Tajwanowi z zadowoleniem przyjmują jednak czołowi przedstawiciele obu izb Kongresu. "Te myśliwce są kluczowe do zwiększenia zdolności Tajwanu do obrony swojej przestrzeni powietrznej, która znajduje się pod rosnącą presją ze strony Chińskiej Republiki Ludowej" - napisał w piątek Jim Risch, reprezentujący Partię Republikańską przewodniczący senackiej komisji spraw zagranicznych.

Z kolei przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych Jim Inhofe oraz inny Republikański senator John Cornyn oświadczyli, że Tajwan "pozostaje ważnym filarem bezpieczeństwa i stabilności" w regionie, a sprzedaż samolotów "będzie czynnikiem odstraszającym Pekin". Również reprezentujący Partię Demokratyczną przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów Eliot Engel i najwyższy rangą Republikanin w jej składzie napisali we wspólnym oświadczeniu, że umowa "wyśle silny przekaz" odnośnie do amerykańskich zobowiązań do wspierania bezpieczeństwa i demokracji w regionie. Swoje poparcie dla transakcji wyrazili też Republikańscy senatorowie Ted Cruz i Marco Rubio.

Waszyngton nie utrzymuje formalnych stosunków dyplomatycznych z Tajwanem, ale jest prawnie zobowiązany do zapewniania mu możliwości obrony. USA są największym dostawcą broni na Tajwan i w Kongresie panuje szerokie poparcie dla tej polityki. Chiny nigdy nie wykluczyły użycia siły w celu przywrócenia swojego zwierzchnictwa nad wyspą i wielokrotnie potępiały sprzedaż broni władzom w Tajpej.

Piątkowy "New York Times" podał, powołując się na pragnącego zachować anonimowość urzędnika administracji Trumpa, że sprawa sprzedaży F-16 posuwa się naprzód, a w czwartek Departament Stanu formalnie poinformował o tym komisje spraw zagranicznych w obu izbach. Jak wyjaśnia gazeta, kiedy komisje wyrażą swoją zgodę - co prawdopodobnie nastąpi w ciągu kilku dni albo tygodni - nastąpi formalne notyfikowanie umowy Kongresowi, który będzie miał 30 dni na zgłoszenie ewentualnych obiekcji.

Tymczasem jak podaje chińska agencja Xinhua, rzeczniczka MSZ Hua Chunying oświadczyła, że transakcja stanowi poważne pogwałcenie zasady "jednych Chin", a tym samym jest podważeniem chińskiej suwerenności i interesów narodowych. Wezwała też USA, by wstrzymały dostawy broni na Tajwan, gdyż w przeciwnym razie strona chińska "z pewnością podejmie działania odwetowe".