Elentir podkreśla kompetencje polskiego ministra zdrowia, lekarza, który pracował w warszawskim Instytucie Kardiologii, oraz opublikował 150 artykułów w periodykach krajowych i zagranicznych. Tymczasem minister zdrowia Hiszpanii, Salvador Illa, jak zauważa Elentir, jest magistrem filozofii, który całe życie poświęcił karierze politycznej w szeregach partii socjalistycznej.

Reklama

"Ta różnica może wyjaśnić spokój, z jakim rząd hiszpański potraktował problem epidemii" – ironizuje bloger.

Według Elentira Polska od samego początku potraktowała problem epidemii poważnie, chociaż na jej terytorium nie było jeszcze żadnego potwierdzonego przypadku zakażenia, i daje na to konkretne przykłady:

Polska podjęła środki zapobiegawcze na lotniskach już 25 stycznia, wprowadzając wymóg wypełnienia specjalnego formularza przez turystów z Chin, aby mogli oni zostać zlokalizowani przez służby sanitarne,

28 stycznia polski resort zdrowia ostrzegł o sytuacji w Chinach,

19 lutego ponad tysiąc osób w Polsce było już monitorowanych, 12 przebywało w szpitalu, a 13 znajdowało się pod obserwacją,

27 lutego 47 pacjentów przebywało w szpitalach, 55 odbywało kwarantannę w domach, a monitorowano 1 570 osób, chociaż jeszcze nie było żadnego potwierdzonego przypadku koronawirusa w Polsce.

Tymczasem rząd Hiszpanii poważnie podszedł do problemu, kiedy w kraju zmarło na koronawirusa 30 osób – napisał bloger.

31 stycznia koordynator z rządowego Centrum Koordynacji Ostrzegania i Nagłych Przypadków (CCAES), Fernando Simon powiedział, że "Hiszpania będzie miała potwierdzonych niewiele przypadków Covid-19", a "epidemia zaczyna ustępować".

13 lutego zmarła pierwsza ofiara koronawirusa w Hiszpanii, ale rząd nie podjął żadnych istotnych działań aż do 9 marca, kiedy było już ponad 1200 zarażonych i 30 zmarłych – podkreślił bloger.

Na początku marca parlament polski debatował nad specjalną ustawą ds. prewencji i walki z wirusem, która została zatwierdzona 400 głosami "za", 11 "przeciw", przy 7 wstrzymujących się, co wykazało jedność wobec zagrożenia.

W przeciwieństwie do Polski, w Hiszpanii sześć tygodni po wykryciu pierwszego zarażonego jeszcze nie ma podobnej ustawy, ani nawet nie zgłoszono takiej pod obrady parlamentu.

To zupełnie inna postawa wobec tego samego zagrożenia - skomentował bloger.

Dwa dni po pierwszym zarażeniu w Polsce i przy pięciu osobach zainfekowanych, rząd Polski uruchomił 13 laboratoriów do robienia testów na koronawirusa, a ok. 1 300 osób zostało poddanych kwarantannie.

Reklama

W podobnych okolicznościach, rząd hiszpański tylko pomniejszał skalę problemu. Elentir zacytował słowa polskiego ministra zdrowia, który powiedział wtedy: "Zagrożenie koronawirusem nie jest hipotetyczne. Może dojść do poważnej infekcji, zwłaszcza w przypadku osób słabszych od nas".

Polska zakazała zgromadzeń publicznych mając 18 zarażonych. Władze Hiszpanii zatwierdziły wielkie manifestacje organizacji feministycznych w kilku miastach, kiedy w kraju było już 674 zainfekowanych i 17 ofiar śmiertelnych.

Tylko w Madrycie w manifestacji wzięło udział 120 tys. osób (w tym kilku ministrów rządu), ułatwiając masowe rozprzestrzenianie się wirusa.

Polsce zajęło sześć dni, aby podjąć decyzję w sprawie kontrolowania granic, zaś Hiszpanii - aż 17 dni. Rząd w Warszawie ustanowił kontrole sanitarne na granicach z Niemcami i Republiką Czeską już sześć dni po potwierdzeniu pierwszego zarażonego. Tymczasem rząd Hiszpanii zabronił lotów z Włoch, kiedy w kraju było już prawie 1 700 zarażonych i 36 zmarłych.

Aby uniknąć rozprzestrzeniania się koronawirusa, Polska zamknęła na dwa tygodnie szkoły, uniwersytety, kina, teatry i muzea przy 25 zarażonych. Rząd hiszpański nie zrobił tego nawet przy 3 tys. zainfekowanych i 84 zmarłych.

Te fakty uwidaczniają dobre zarządzanie polskich władz i fatalne rządu hiszpańskiego - podkreślił Elentir.