Dziennik Gazeta Prawana logo

"Apokaliptyczna" sytuacja w nowojorskim szpitalu

27 marca 2020, 08:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szpital w Nowym Jorku
PAP
W dzielnicy Queens odnotowano aż 34 proc. ofiar koronawirusa w całym Nowym Jorku. Do czwartku zmarły tam 123 osoby. Pękają w szwach tamtejsze szpitale. Jeden z lekarzy uznał za apokaliptyczną sytuację w przedstawianym jako epicentrum kryzysu szpitalu Elmhurst Hospital Center.

Aby sprostać natłokowi pacjentów, dysponujący 545 łóżkami szpital publiczny zaczął przenosić chorych niezakażonychkoronawirusem do innych placówek, koncentrując się na walce z epidemią.

Według dziennika „New York Post” liczba przypadków koronawirusa w Elmhurst Hospital Center jest tak przytłaczająca, że w czwartek skierowano tam na pomoc 50 pracowników medycznych.

 – mówił reporterowi gazety kierowca karetki.

W środę miejska Korporacja ds. Zdrowia i Szpitala (HHC) określiła Elmhurst jako „centrum kryzysu” potwierdzając, że w ciągu doby koronawirus zabił tam 13 osób. W czwartek zmarły cztery kolejne. Aby pomieścić ciała ofiar śmiertelnych Covid-19, przed szpitalem trzeba było ustawić ciężarówkę-chłodnię.

Kiedy pacjent jest umierający, ze szpitalnych głośników rozlega się specjalny kod „Team 700”. Zdarza się to ostatnio kilkakrotnie w ciągu jednej zmiany. Niektórzy ludzie zmarli, czekając na łóżko.

 - powiedziała dziennikowi „New York Times” stażystka na oddziale medycyny ogólnej dr Ashley Bray.

Sytuację w przeciążonej izbie przyjęć opisała w nagraniu wideo przesłanym m.in. "New York Timesowi" dr Colleen Smith. Jej zdaniem podejmowane działania są niewystarczające i zostały wszczęte zbyt późno. - oceniła.

Według lekarki Elmhurst Hospital Center otrzymał w środę pięć respiratorów z innego szpitala.

Szef nowojorskich szpitali publicznych zaprzeczał, jakoby w Elmhurst miało wkrótce zabraknąć respiratorów. Kontynuowanie dostaw, a także wysyłanie dodatkowego personelu dla Elmhurst nazwał priorytetem miejskiego systemu szpitalnictwa.

 – wskazała Smith.

W nawiązaniu do zapewnień władz, służby zdrowia i kierownictwa szpitali, że wszystko będzie w porządku, przekonywała, że tak nie jest.

 – dodała Smith.

Wyjaśniła, że zazwyczaj szpitalny oddział ratunkowy przyjmuje 200 osób dziennie. Teraz zgłasza się 400 lub więcej.

- podkreśliła. Za bardzo niepokojące uznała, że obecnie do szpitala zgłaszają się osoby w znacznie cięższym stanie. Są pośród nich osoby w wieku 30-50 lat, którzy nie palą ani nie mają chorób współistniejących.

Lekarka mówiła też o zachodzących zmianach. Wcześniej uwagę poświęcano głównie osobom z wysoką gorączką. Okazało się jednak, że u pacjentów z temperaturą w normie, lecz z bólami brzucha, dopiero podczas prześwietlenia czy tomografii komputerowej płuc wykrywano objawy charakterystyczne dla koronawirusa. Podobnie mogło być z ofiarami wypadków samochodowych.

 - wskazała.

Smith mówiła, że chociaż powinna zakładać nową maskę N-95 do badania każdego kolejnego pacjenta, to nie zdejmuje jednej przez cały dzień i nosi tę samą maskę co w miniony piątek.

 – konkludowała Smith.

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio wyraził nadzieję, że do maja uda się potroić liczbę łóżek szpitalnych w mieście z 20 do 60 tysięcy.

 - tłumaczył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj